Lista zakupów
🛒

Lista jest pusta

Przeglądaj produkty →
📰 Aktualności· 4 min czytania

Biedronka ostrzega: ceny żywności pójdą w górę – co czeka klientów?

KB

Redakcja Kody z Biedry

Opublikowano 10 maja 2026

#biedronka#ceny żywności#inflacja

Szykują się zmiany w sklepach? Biedronka alarmuje o wzroście cen

Kiedy ostatnio łapaliście się za portfel przy kasie i pomyśleliście: „No nie, znowu drożej!”? Wydawało się, że po gorącym okresie inflacji ceny wreszcie trochę odpuściły. Tymczasem największa sieć dyskontowa w Polsce – Biedronka – nie pozostawia złudzeń: taniej już było. Zaskoczeni? Dla wielu osób to spory szok, bo przez ostatnie miesiące można było odnieść wrażenie, że ceny żywności lekko się uspokoiły. Niestety, nadchodzi nowa fala podwyżek i to szybciej, niż myślimy.

Co napędza podwyżki? Winne nie tylko sklepy

Koszty rosną z różnych stron

O co chodzi z tym nagłym wzrostem cen? Biedronka nie owija w bawełnę: to nie jest żadna sklepowa zmowa, tylko twarda ekonomia. Koszty paliw, nawozów, a także szeroko pojętej produkcji rolnej idą ostro w górę. Słyszeliście o rekordowych cenach ropy czy gazu? To właśnie one napędzają cały łańcuch podwyżek – od pola, przez zakłady produkcyjne, aż po sklepowe półki. Do tego dochodzi coraz droższa praca i wyższe rachunki za energię. Ktoś powie: „Przecież promocji w sklepach nie brakuje”. To prawda, ale nawet najbardziej kreatywne akcje nie zatrzymają trendów globalnych.

Rynek wciąż pod presją promocji

Ciekawostka: mimo rosnących kosztów, sieci handlowe w Polsce – w tym Biedronka – działają w warunkach silnej deflacji koszyka zakupowego. Co to znaczy? W praktyce klienci są coraz ostrożniejsi, a sklepy walczą o każdego złotego. Efekt? Lawina promocji, kuponów, programów lojalnościowych. Każdy z nas zna to uczucie, gdy porównuje ceny w gazetkach lub poluje na okazje w aplikacji. Ale nawet te działania mają swoje granice. Jeśli koszty będą nadal rosły, promocje mogą po prostu przestać się opłacać.

Biedronka stawia na strategię – jak chce się bronić?

Sieć nie ukrywa, że w tej sytuacji musi zadbać o własną rentowność. W praktyce oznacza to kilka rzeczy. Po pierwsze, Biedronka mocniej walczy o udział w rynku. To nie przypadek, że regularnie otwiera nowe sklepy i rozbudowuje ofertę marek własnych – te produkty są często tańsze, a sieć ma na nich większą kontrolę nad cenami. Po drugie, sprzedaż na wysokim poziomie pozwala „rozłożyć” rosnące koszty operacyjne na większą liczbę klientów. Im więcej osób kupuje, tym łatwiej utrzymać ceny na akceptowalnym poziomie… przynajmniej przez jakiś czas.

Konsument w centrum uwagi

Czy to znaczy, że klienci zostaną zostawieni sami sobie? Wbrew pozorom – nie. Sieci takie jak Biedronka wiedzą, że klucz do sukcesu leży w lojalności i zaufaniu kupujących. Dlatego nadal możemy liczyć na sezonowe akcje, programy rabatowe czy pakiety rodzinne. Ale już teraz widać, że coraz więcej promocji ma ograniczenia – kup 2, dostaniesz 3, albo rabat tylko przy zakupie większej ilości. W praktyce to sposób, by zachęcić do większych zakupów, a jednocześnie utrzymać marżę.

Co dalej z cenami? Prognozy na 2024 rok

Nie ma co się łudzić – druga połowa 2024 roku może przynieść powrót inflacji żywności. To już nie są prognozy z sufitu, tylko konkretne przewidywania oparte na faktach. Ana Luisa Virginia, dyrektorka finansowa Jeronimo Martins, podkreśla, że presja kosztowa zaczyna być coraz mocniej odczuwalna. Jeśli ceny paliw i nawozów dalej będą rosnąć, wszystko wskazuje na to, że na sklepowych półkach zobaczymy nowe, wyższe ceny – zwłaszcza w kategoriach podstawowych, jak pieczywo, nabiał czy mięso.

Czy jest na to jakaś recepta? Część ekspertów sugeruje, by wrócić do planowania zakupów z listą, polować na realne promocje zamiast kupować pod wpływem impulsu, albo eksperymentować z markami własnymi. Dla wielu osób to już codzienność, ale wygląda na to, że ten trend będzie się tylko pogłębiał.

Polacy coraz rozważniej na zakupach

Widać wyraźnie, że konsumenci stali się ostrożniejsi. Przeglądanie cen, aplikacje z gazetkami, porównywarki produktów – to już nie ekstrawagancja, tylko codzienność. Dla sieci takich jak Biedronka to wyzwanie, ale i szansa na budowanie lojalności. Pytanie tylko, jak długo uda się łączyć ofensywę promocyjną z presją kosztową.

Na razie jedno jest pewne: taniej raczej nie będzie. Warto więc już teraz przyjrzeć się swoim zakupowym przyzwyczajeniom i być gotowym na nieco trudniejsze czasy przy kasie. Kto wie, może za rok z nostalgią będziemy wspominać obecne ceny chleba czy mleka?