Biedronka Biek na Bielanach – czy dark store’y powinny działać pod oknami mieszkańców?
Redakcja Kody z Biedry
Opublikowano 16 lutego 2026
Biedronka Biek na Bielanach – czy dark store’y powinny działać pod oknami mieszkańców?
Czasem wystarczy wyjść na balkon, żeby poczuć, jak bardzo świat się zmienia. Nie chodzi tu wcale o globalne trendy czy modne aplikacje na smartfonie, ale o zwykłą codzienność – tę, którą dzielimy z sąsiadami na klatce, z rowerzystą pod blokiem, z kurierem, który właśnie zaparkował pod naszym oknem. Jeśli mieszkasz na Bielanach, przy ul. Michała Oczapowskiego, wiesz, o czym mowa. A jeżeli nie – zaraz zrozumiesz.
Dark store Biedronki i Glovo – nowoczesność kontra spokój sąsiadów
Jest w Warszawie miejsce, które stało się symbolem coraz powszechniejszego zjawiska – mikromagazynów ekspresowych zakupów, tzw. dark store’ów. Od 2021 roku Biedronka intensywnie rozwija ten model pod marką Biek. Współpracując z Glovo, uruchomili już około 30 takich punktów w 13 miastach Polski. W teorii – szybka dostawa prosto pod drzwi, w praktyce – mikrocentrum logistyczne tuż pod balkonami mieszkańców.
Na warszawskich Bielanach, w nowoczesnym bloku, zamieszkało 60 rodzin. Kiedy odbierali klucze do wymarzonych mieszkań, nie spodziewali się, że parter budynku przejmie tak ekspansywna działalność. Lokale usługowe miały być nieuciążliwe – fryzjer, piekarnia, może mały sklepik. Tymczasem codzienność ułożyła się zupełnie inaczej.
Głośne poranki i nieustanny ruch – codzienność mieszkańców
Wyobraźcie sobie: środek lata, sobotni poranek. Chcesz wypić kawę na balkonie. Zamiast śpiewu ptaków słyszysz warkot skutera, potem kolejny. Za chwilę ciężarówka z windą rozładowuje towar do magazynu – wózek widłowy skrzypi, piszczy, generuje drgania. Hałas niesie się po całym budynku, nie tylko na parterze. Kto mieszkał w nowym bloku, ten wie, że dźwięki potrafią tu podróżować jak echo w jaskini.
Dostawy zaczynają się wcześnie – ostatnio około 8:00, ale wcześniej bywało nawet o 6:00. Kiedy tylko rozładunek się kończy, rusza giełda ekspresowych odbiorów. Skutery, rowery, samochody – podjazd, odbiór, odjazd. Wszystko w cyklu niemal bez przerwy, od 7 rano do 2 w nocy, dzień w dzień.
Hałas, spaliny i… muzyka kurierów
Ktoś mógłby pomyśleć: „Cóż, miasto żyje, nie ma co narzekać”. Ale jeśli przez okno wpada ci nie tylko świeże powietrze, ale i spaliny, głośne rozmowy, muzyka z głośników kurierów czy dźwięk aplikacji skanujących towary – trudno zachować stoicki spokój. Latem silniki skuterów często nie gasną, zimą jest jeszcze gorzej. Nawet wieczorem trudno mówić o ciszy nocnej. Tak wygląda nowoczesny handel ekspresowy w praktyce.
Bezpieczeństwo pod znakiem zapytania
Jest jeszcze inna, nieoczywista kwestia. Wejście do magazynu Biek znajduje się tuż przy wejściu na posesję. To miejsce, gdzie codziennie przechodzą rodzice z dziećmi, ludzie z wózkami, seniorzy. Tymczasem zatoczka postojowa, która miała służyć całemu parterowi, jest praktycznie ciągle zajęta przez samochody dostawcze i kurierów. Ruch jest intensywny, a o bezpieczeństwo pieszych coraz trudniej.
Często pojazdy mają różny stan techniczny, a styl jazdy – cóż, nie zawsze jest wzorcowy. Zamiast spokojnej, osiedlowej uliczki mamy coś w rodzaju mini-hubu logistycznego. Można się zastanawiać, czy to naprawdę powinno tak wyglądać pod domem.
Kto za to odpowiada? Mieszkańcy szukają wsparcia
Tu pojawia się problem, który wyraźnie wybrzmiewa w rozmowach mieszkańców: rozmyta odpowiedzialność. Wspólnota zaczęła rozmawiać z władzami dzielnicy, kontaktowali się także z Glovo i Jeronimo Martins (czyli właścicielem Biedronki).
Glovo twierdzi, że odpowiada tylko za odbiory, a za zatowarowanie i funkcjonowanie punktu odpowiada Jeronimo Martins. Z kolei Jeronimo Martins… milczy. Owszem, Glovo zapowiada edukację kurierów w zakresie parkowania i zachowania, ale nie łudźmy się – to nie rozwiąże problemu hałasu, drgań czy spalin.
Ostatecznie, to mieszkańcy zostają z problemem. I trudno im się dziwić, że czują się z tym wszystkim bezradni.
Czy dark store’y mają przyszłość pod mieszkaniami?
Model ekspresowych dostaw rozwija się błyskawicznie. Dla wielu osób to wygoda – zamówisz produkty z Biedronki przez aplikację, za chwilę kurier puka do drzwi. Ale czy naprawdę musi się to odbywać kosztem jakości życia sąsiadów?
Brakuje jasnych regulacji w tej sprawie. Samorządy dopiero zaczynają się temu przyglądać, a mieszkańcy często dowiadują się o dark store’ach dopiero wtedy, gdy rusza pierwszy rozładunek. Może czas, żeby ktoś jasno określił, gdzie takie punkty mogą działać – a gdzie zdecydowanie nie powinny.
Co dalej? Kilka refleksji i sygnałów dla przyszłych mieszkańców
Warto wyciągnąć z tej historii lekcję, zwłaszcza jeśli planujesz zakup mieszkania w nowym bloku. Parter przeznaczony na „nieuciążliwe usługi” nie zawsze oznacza spokój. Warto dopytać dewelopera, czy w umowie lub regulaminie wspólnoty są precyzyjne zapisy dotyczące tego, jakie działalności mogą być prowadzone pod twoim oknem.
Dla samorządów i firm takich jak Biedronka czy Glovo to sygnał, że nie da się budować nowoczesności w opozycji do potrzeb mieszkańców. Może warto poszukać kompromisu, który nie zamieni osiedla mieszkaniowego w plac logistyczny?
Jest takie powiedzenie, że „miasto nigdy nie śpi”. Ale czy naprawdę musi zasypiać razem z hałasem wózków widłowych i dźwiękiem skanera? To już pytanie nie tylko do mieszkańców Bielan.