Lista zakupów
🛒

Lista jest pusta

Przeglądaj produkty →
📰 Aktualności· 5 min czytania

Biedronka, Dino, Żabka: gdzie naprawdę powstają miejsca pracy w handlu?

KB

Redakcja Kody z Biedry

Opublikowano 25 marca 2026

#biedronka#handel#praca

Kto naprawdę zatrudnia w polskim handlu?

Wchodzisz do Biedronki po chleb, wpadniesz do Żabki po kawę – tak wygląda codzienność milionów Polaków. Ale czy kiedyś zastanawiałeś się, które z tych sieci naprawdę dają pracę? Bo liczba sklepów to jedno, ale ile osób faktycznie stoi za tymi półkami? I czy model działania sieci ma na to większy wpływ niż sama skala? No właśnie. Zerknijmy za kulisy polskiego handlu spożywczego – tu, gdzie codzienność spotyka się z biznesem na ogromną skalę.

Dyskonty na froncie – Biedronka rozdaje karty

Nie ma co owijać w bawełnę: Biedronka króluje wśród dyskontów nie tylko jeśli chodzi o liczbę paragonów, ale też o zatrudnienie. Ponad 85 tysięcy pracowników, prawie 3,9 tysiąca sklepów – i wcale nie zamierza zwalniać tempa. W 2025 roku planuje otworzyć kolejne 120 placówek, a magiczna granica 4 tysięcy jest już niemal na wyciągnięcie ręki. Takie liczby robią wrażenie, nawet jeśli patrzysz na rynek z perspektywy klienta, a nie szefa HR.

Patrząc szerzej na dyskonty, różnice w liczbie pracowników bywają spore. Lidl, który ma ponad 900 sklepów, zatrudnia około 29 tysięcy osób – to znacznie więcej niż Netto przy niecałych 700 sklepach i 9 tysiącach pracowników. Czemu tak? Lidl stawia na większe zespoły i rozbudowaną logistykę. Netto działa w bardziej okrojonym modelu kadrowym, stawiając na efektywność. Aldi z kolei, choć nie tak rozpoznawalny w Polsce, prowadzi 409 sklepów i daje pracę około 5 tysiącom osób.

Dino – supermarket czy dyskont?

Dino to ciekawy przypadek. Niby formalnie supermarket, ale model działania ma zbliżony do dyskontu. Sieć rozrasta się w zawrotnym tempie – już ponad 3 tysiące sklepów i około 55 tysięcy osób w ekipie. W każdym miesiącu pojawiają się nowe placówki, a jeśli ktoś szuka pracy poza dużymi miastami, Dino często jest jednym z niewielu wyborów. Ciekawe, jak ten trend rozwinie się po publikacji wyników za cały 2025 rok (to nastąpi 26 marca 2026 r.).

Wielkie formaty: hipermarkety i supermarkety pod presją

Kiedyś symbolem wielkich zakupów były hipermarkety. Dziś ich rola na rynku zmienia się, a liczby zatrudnienia – mimo że wciąż wysokie – mają tendencję spadkową. Kaufland to przykład sieci, która wciąż trzyma się mocno: 258 sklepów, 16 tysięcy pracowników, ambitne plany rozwoju do 400 placówek. Auchan zarządza 110 sklepami (w tym 70 hipermarketów) i zatrudnia niespełna 15,6 tysiąca osób. Carrefour, choć działa w wielu formatach, zatrudnia obecnie około 9 tysięcy ludzi, ale liczba ta z roku na rok maleje, podobnie jak liczba sklepów.

Warto zauważyć, że spadające zatrudnienie w tych sieciach to nie tylko efekt automatyzacji czy zmian w nawykach zakupowych, ale często też po prostu reorganizacji i cięcia kosztów. Wielkie formaty szukają sposobów na utrzymanie rentowności.

Żabka – zatrudnienie poza etatem

Żabka to zupełnie inna bajka. Sieć convenience, która opanowała polskie ulice i osiedla, działa w modelu franczyzowym. To oznacza, że zatrudnienie wykracza tu daleko poza standardowy etat. W 2025 roku Grupa Żabka – razem z franczyzobiorcami i partnerami – stworzyła ponad 71 tysięcy miejsc pracy. To o 5,2% więcej niż rok wcześniej. Z tej liczby skorzystali nie tylko pracownicy etatowi, ale też współpracownicy, agenci czy partnerzy biznesowi (także za granicą, bo Żabka podbija już Rumunię i Luksemburg).

Sieć ma w Polsce około 12 150 sklepów i 170 w Rumunii. Ambicje są jeszcze większe – do 2028 roku ma być ich 16 tysięcy! Co ciekawe, w modelu franczyzowym zatrudnienie powstaje nie tylko w centrali czy magazynach, ale przede wszystkim w lokalnych sklepach, gdzie franczyzobiorca jest często szefem, rekruterem i trenerem w jednym.

Liczba sklepów czy model działania?

Zestawiając dane, można odnieść wrażenie, że największe sieci – te z tysiącami sklepów – automatycznie tworzą najwięcej miejsc pracy. To jednak nie do końca prawda. Dwa dyskonty o podobnej liczbie placówek mogą mieć zupełnie inny poziom zatrudnienia, bo decyduje model organizacyjny, polityka kadrowa, a czasem nawet lokalna specyfika. Przykład? Lidl vs. Netto: podobna skala, różne liczby pracowników.

Hipermarkety i wieloformatowe sieci, mimo wciąż dużego zatrudnienia, przechodzą obecnie trudny okres. Automatyzacja kas, optymalizacje, zmiany w logistyce – to wszystko wpływa na liczbę pracowników. Z kolei model convenience, jak w Żabce, rozlewa się szeroko, bo każdy nowy sklep to kolejna mikro-firma, a nie tylko kolejna linijka w Excelu.

Handel to wciąż jeden z największych pracodawców w Polsce

Nie da się ukryć – handel (w tym hurt, detal i nawet naprawa pojazdów) zatrudnia w Polsce blisko 2 miliony osób. To jeden z filarów krajowej gospodarki i – nie ma co ukrywać – często pierwszy przystanek w karierze dla młodych ludzi. Ktoś powie: prosta praca, ale dla wielu to początek drogi zawodowej, okazja do rozwoju albo po prostu solidne miejsce pracy w okolicy.

Czy warto szukać pracy w handlu? To już zależy od oczekiwań. Jedni cenią stabilność, inni elastyczność franczyzy. Pewne jest jedno – za każdą półką, kasą i logistycznym centrum stoją tysiące ludzi, bez których codzienne zakupy byłyby po prostu niemożliwe.

A Ty? Następnym razem, gdy wybierzesz się po zakupy, spójrz na to miejsce nie tylko jak na sklep – ale jak na miniaturową fabrykę miejsc pracy. Bo handel, choć często niewidoczny w codziennym pędzie, to wielka maszyna, która napędza nie tylko koszyki, ale i całą gospodarkę.