Lista zakupów
🛒

Lista jest pusta

Przeglądaj produkty →
📰 Aktualności· 4 min czytania

Biedronka i Lidl testują nocne zakupy – czy Polacy to kupią?

KB

Redakcja Kody z Biedry

Opublikowano 10 marca 2026

#biedronka#lidl#zakupy

Zakupy po zmroku – czy to nowa normalność?

Wyobraź sobie taką sytuację. Jest środek nocy, miasto śpi, a Ty właśnie przypominasz sobie, że zabrakło mleka do porannej kawy. Dotąd pozostawało czekać do rana albo przeszukiwać szafki w poszukiwaniu zapasów. Ale teraz, coraz częściej, pod domem świeci się neon Biedronki czy Lidla. Otwarty. Prawie całą dobę. Brzmi egzotycznie? A jednak to już się dzieje.

Od marca Lidl wystartował z pilotażem wydłużonych godzin otwarcia w trzech sklepach. Od poniedziałku do soboty te placówki są praktycznie całodobowe – z krótką, nocną przerwą na dostęp do kas. Biedronka natomiast rozwija format sklepów 24h – już 25 placówek działa non stop. To nie żaden chwyt marketingowy czy próba kreowania nowej mody. Sieci tłumaczą: to odpowiedź na zmieniające się zwyczaje Polaków.

Dlaczego sieci wydłużają godziny otwarcia?

Z jednej strony, można pomyśleć – typowa wojna gigantów. Kto da klientowi więcej wygody, ten wygra. Ale czy za tym idzie realna potrzeba? Z badań i obserwacji rynku wynika, że Polacy coraz mocniej optymalizują swój czas. Praca na zmiany, opieka nad dziećmi, studia po nocach, do tego korki i wiecznie za krótka doba. Planowanie tygodniowych czy miesięcznych zakupów to już codzienność. Większa elastyczność godzin otwarcia wpisuje się więc w ten trend. Dyskonty, takie jak Biedronka czy Lidl, chcą być po prostu zawsze pod ręką.

Ale czy to oznacza, że nagle połowa kraju zacznie robić zakupy o trzeciej nad ranem? Raczej nie. To raczej ruch w stronę konkretnej niszy – ludzi o niestandardowym rytmie dnia, pracowników zmianowych, rodziców z małymi dziećmi, studentów. Albo tych, którzy po prostu zapomnieli czegoś kupić. Dla nich otwarta Biedronka w środku nocy to wybawienie.

Personalizacja po polsku – nie tylko produkty, ale i godziny

Personalizacja to dziś słowo-klucz w handlu, ale nie chodzi już tylko o oferty czy aplikacje lojalnościowe. Liczy się też sam proces zakupowy – godziny otwarcia, tempo obsługi, możliwość płatności mobilnych. Ludzie żyją w różnym tempie, mają inne potrzeby i oczekiwania. Sklepy, które potrafią się dopasować, mają przewagę. Jednak nie ma co się łudzić – nie każda innowacja łapie od razu szeroką grupę klientów. Często to testowanie nowych rozwiązań, sprawdzanie, czy da się przyciągnąć dodatkowy ruch w nietypowych godzinach.

Tesco – pionier wyprzedził swoje czasy

Pamiętacie Tesco 24h? Brytyjska sieć próbowała zbudować w Polsce modę na zakupy o każdej porze, stawiała na samoobsługę i nowe technologie. Byli pierwsi, ale nie zawsze trafili w moment. Polacy nie byli wtedy jeszcze gotowi na taką elastyczność. Dziś sytuacja się zmieniła – wszyscy jesteśmy bardziej oswojeni z aplikacjami, samoobsługowymi kasami, zakupami online. Ale czy to oznacza, że masowo przerzucimy się na nocne zakupy? Śmiem wątpić. To raczej komfortowa opcja awaryjna niż nowy styl życia.

Walka o klienta trwa – kto wygra bitwę o noc?

Biedronka i Lidl ostro podnoszą poprzeczkę. Testują nowy model, sprawdzają, jak zareaguje rynek. Kto skuteczniej przyciągnie Polaków na nocne zakupy? To się dopiero okaże. Pewne jest jedno – w handlu nie ma miejsca na stagnację. Sieci muszą eksperymentować, by nie zostać w tyle. Konkurencja nie śpi, dosłownie i w przenośni.

Zakupy 24h – co na to pracownicy i klienci?

Jest jeszcze jeden, nieoczywisty aspekt. Wydłużone godziny otwarcia to dodatkowe zmiany dla pracowników. A świadomość społeczna rośnie – coraz więcej mówi się o warunkach pracy, etyce, prawach zatrudnionych. Klienci zaczynają patrzeć nie tylko na wygodę, ale i na to, jak sieci traktują swoich ludzi. Jeśli więc Biedronka czy Lidl przesadzą z naciskiem na nocny handel kosztem załóg, mogą się przeliczyć. Podobnie, jeśli nocne zakupy będą dostępne tylko „na papierze”, a w praktyce obsługa będzie minimalna i sfrustrowana.

Czy to się przyjmie?

Czas pokaże, czy Polacy faktycznie będą regularnie korzystać z nocnych zakupów. Na razie to raczej ciekawostka niż rewolucja. Ale kto wie – może za kilka lat nocna wyprawa do Biedronki stanie się tak oczywista, jak dzisiejsze szybkie zakupy przed zamknięciem? Jedno jest pewne: elastyczność i szybkość reakcji na zmiany to dziś klucz do sukcesu. A klienci? Oni zawsze wybiorą to, co im wygodniej. Nawet jeśli czasem oznacza to wyjście po jogurt o drugiej w nocy.