Biedronka i system kaucyjny: 53 miliony butelek, tysiące automatów i rekordowe vouchery
Redakcja Kody z Biedry
Opublikowano 5 marca 2026
System kaucyjny w Biedronce: skromny start, wielki rozmach
Kto śledził początki systemu kaucyjnego w Polsce, ten pewnie pamięta lekką konsternację, jaka towarzyszyła pierwszym tygodniom po wdrożeniu nowych zasad. Biedronka, ta sama sieć, którą zna każdy z nas, nie rzuciła się od razu w wir inwestycji w supernowoczesne automaty. Wręcz przeciwnie – do tematu podeszli z dystansem. Przypomnijcie sobie, ile było wtedy śmiechu z tych kartonowych pojemników na butelki, które pojawiły się w sklepach zamiast wypasionych butelkomatów. Przez chwilę wyglądało na to, że cała ta kaucyjna rewolucja w Biedronce będzie mieć raczej ludzką niż technologiczną twarz.
Ale jak to często bywa, to nie liczy się, jak zaczynasz, tylko jak kończysz. I Biedronka właśnie pokazała, że potrafi przyłożyć gaz do dechy w odpowiednim momencie.
Tysiące butelkomatów i rekordowe liczby
W połowie marca 2026 roku Biedronka oficjalnie ogłosiła, że przekroczyła magiczną barierę 2 tysięcy automatycznych butelkomatów w całej Polsce. Sieć, która jeszcze kilka miesięcy wcześniej testowała rozwiązania na pół gwizdka, dziś ma największą sieć automatów do zbierania opakowań w kraju. Nieźle, jak na firmę, która jeszcze niedawno przestrzegała, że Polska nie jest gotowa na system kaucyjny, prawda?
Przeczytaj też: Kartonowy recyklobox w Biedronce – tak wygląda system kaucyjny po polsku
Przeczytaj też: Dlaczego w Biedronce stoją wielkie kartony? System kaucyjny na start
Od uruchomienia zbiórek do 3 marca klienci Biedronki oddali ponad 53 miliony butelek i innych opakowań objętych kaucją. Co ciekawe, największy zapał do recyklingu wykazali mieszkańcy województwa śląskiego, tuż za nimi uplasowali się Mazowszanie i Małopolanie. Warszawa – tradycyjnie już – zgarnęła tytuł miasta z największą liczbą zwrotów. Z kolei na końcu stawki znalazły się województwa opolskie i lubuskie. Może to kwestia przyzwyczajeń, a może po prostu mniej sklepów na kilometr kwadratowy?
Lidl nie śpi, ale Biedronka trzyma tempo
Warto wspomnieć, że Lidl nie dał się wyprzedzić bez walki. Od października 2025 roku ich automaty przyjęły praktycznie tyle samo opakowań co te w Biedronce – 53 miliony sztuk. Różnica polega na tym, że Lidl ma w Polsce znacznie mniej sklepów, więc proporcjonalnie do liczby lokalizacji, ich wynik jest imponujący. Ale to Biedronka dzierży palmę pierwszeństwa pod względem liczby dostępnych automatów.
Zbiórka na luzie, bez magazynowania butli pod sufit
W sieci krążyły memy i zdjęcia balkonów zawalonych workami po butelkach. Sztuczna inteligencja podkręcała temat, generując obrazki z plastikowymi „górami” w mieszkaniach. Tymczasem dane z Biedronki pokazują coś zupełnie innego. Średnia wartość vouchera za zwrócone opakowania to 5,80 zł. To znaczy, że przeciętny klient przynosi do sklepu kilka, może kilkanaście butelek, a nie całą ciężarówkę. Najwyższy pojedynczy voucher, jaki wygenerowano podczas zbiórki manualnej, wyniósł aż 367,50 zł za 735 opakowań – rekord padł w Białce Tatrzańskiej. Przy automatach rekordzistą jest sklep w Zakopanem – tam voucher opiewał na 298 zł.
Można się śmiać z kartonowych pojemników i ręcznego skanowania, ale system działa. I to jak!
Zimowy maraton i kaucyjny boom
Trzeba też oddać sprawiedliwość – początek był trudny, bo start systemu przypadł na mroźną zimę. Logistyka wystawiania nowych automatów nie należy do najłatwiejszych, kiedy śnieg po kolana, a ciężarówki z maszynami zakopują się na parkingach przed sklepami. Mimo to, między grudniem a lutym liczba oddanych opakowań w Biedronce wzrosła o ponad 1800 procent. W grudniu klienci oddali niecałe 200 tysięcy opakowań, a już w lutym – blisko 40 milionów.
Dla porównania, to tak, jakby cała Polska nagle przypomniała sobie, że ma w domu butelki do oddania i ruszyła do sklepów. Trochę to trwało, ale efekt jest nie do podważenia.
Co dalej? Biedronka nie zamierza zwalniać
Biedronka już otwarcie mówi: chcemy, żeby w każdym sklepie, w którym się da, stanął automat do zwrotu butelek. Tam, gdzie nie ma na to miejsca, zbiórka manualna nadal będzie działać. I to jest zdroworozsądkowe podejście. Przecież nie każde osiedlowe Biedronki mają tyle przestrzeni, żeby wstawić wielką maszynę obok warzywniaka. Ważne, żeby system działał, a klienci mogli zwracać opakowania bez zbędnych komplikacji.
Warto dodać, że z perspektywy zwykłego klienta całość jest całkiem wygodna. Zamiast zastanawiać się, co zrobić z pustą butelką, można po prostu zabrać ją ze sobą na zakupy. Voucher z automatu czy manualnej zbiórki można wydać na podstawowe produkty. Może to nie majątek, ale satysfakcja z drobnego eko-gestu jest całkiem przyjemna.
System kaucyjny – polska codzienność z lekkim przymrużeniem oka
Na koniec można powiedzieć jedno: Polacy, choć z początku nieco sceptyczni, wcale nie mają problemu z przyzwyczajeniem się do nowej rzeczywistości. Nie trzeba już trzymać butelek do sufitu i przekopywać się przez sterty plastiku na balkonie. Wystarczy kilka opakowań, chwila przy automacie i gotowe. Może nie jest to rewolucja na miarę odkrycia koła, ale zdecydowanie krok w lepszym kierunku – i to całkiem żwawym krokiem, patrząc na liczby.
Biedronka pokazała, że nawet jeśli startujesz z kartonowym pudłem, możesz skończyć z największą siecią automatów w kraju. Kto by pomyślał, że oddawanie butelek stanie się nową polską codziennością?