Lista zakupów
🛒

Lista jest pusta

Przeglądaj produkty →
📰 Aktualności· 5 min czytania

Biedronka inwestuje miliardy: nowe sklepy, remonty i technologiczne zmiany

KB

Redakcja Kody z Biedry

Opublikowano 18 marca 2026

#biedronka#hebe#handel

Biedronka nie zwalnia tempa – co nas czeka w najbliższych latach?

Czy można sobie dziś wyobrazić polskie zakupy bez Biedronki? Mało kto nie odwiedza jej choć raz w tygodniu – czasem po szybkie bułki, czasem po duże rodzinne zakupy. I wygląda na to, że tych okazji będzie jeszcze więcej. Sieć właśnie ogłosiła naprawdę ambitne plany na 2026 rok. Szykują się wielkie inwestycje i spora ekspansja.

120 nowych Biedronek w Polsce? To nie żart

Jeśli wydaje się Wam, że Biedronka jest już wszędzie, to przygotujcie się na kolejne czerwone owady w swoim sąsiedztwie. Według najnowszych zapowiedzi, w 2026 roku ma powstać aż 120 nowych sklepów – i to już po odliczeniu tych przeznaczonych do zamknięcia czy przekształcenia. W praktyce oznacza to, że niemal co trzeci Polak będzie miał Biedronkę jeszcze bliżej niż dotychczas. Do tego dochodzi remont około 250 już istniejących sklepów – czyli nie tylko więcej, ale i ładniej oraz wygodniej.

Kto pamięta pierwsze Biedronki z wąskimi alejkami i światłem jak w piwnicy, ten wie, jak bardzo zmienił się standard tych placówek. Teraz sieć idzie jeszcze dalej: stawia na nowoczesność, ekologię i wygodę.

Ekspansja na Słowacji i logistyczna rewolucja

Co ciekawe, Biedronka nie poprzestaje na Polsce. Plany obejmują otwarcie około 35 sklepów na Słowacji już w 2026 roku. To wyraźny sygnał, że marka zamierza rozpychać się łokciami również za granicą. Można się spodziewać, że tamtejsi konsumenci szybko polubią znane nam promocje czy szeroki wybór produktów.

Ale żeby sklepy działały sprawnie, potrzebna jest potężna logistyka. Właśnie dlatego Jeronimo Martins – właściciel Biedronki – inwestuje w pierwszy zautomatyzowany magazyn. Do tego ma powstać nowe centrum dystrybucyjne, które podniesie łączną liczbę takich placówek do 18. Im lepsza logistyka, tym większa szansa na świeże produkty i szybkie dostawy – a tego dziś oczekują klienci.

Hebe z naciskiem na e-commerce – drogerie też nie śpią

Nie tylko Biedronka szykuje się na duże zmiany. Sieć drogerii Hebe ma w Polsce pojawić się w około 30 nowych lokalizacjach jeszcze w tym roku. Co warte podkreślenia, fundamentem rozwoju Hebe ma być sprzedaż online. Trudno się temu dziwić – coraz więcej klientów woli zamówić kosmetyki czy suplementy przez internet, często korzystając z atrakcyjnych promocji i programów lojalnościowych. Czy to oznacza rewolucję na rynku drogerii? Czas pokaże, ale konkurencja z pewnością będzie ciekawa.

Skąd te inwestycje? Wyniki finansowe robią wrażenie

Nie da się ukryć, że Biedronka może sobie pozwolić na ambitne plany – wyniki finansowe sieci są naprawdę imponujące. W 2025 roku sprzedaż liczona w euro sięgnęła 25,3 miliarda (to o 7,5% więcej niż rok wcześniej!). W złotówkach zysk urósł o 5,9%. Do tego EBITDA (czyli zysk operacyjny przed potrąceniem podatków i amortyzacji) podskoczyła o niemal 10%, osiągając poziom 7,9% marży. To już nie są drobne korekty, a konkretne liczby, które pozwalają myśleć o dalszym rozwoju.

Warto zauważyć, że wzrost przychodów to nie tylko efekt większej liczby sklepów. Spółka mocno pilnuje kosztów i stawia na efektywność – co w czasach niskiej inflacji żywności i rosnących kosztów pracy staje się kluczowe. Klienci coraz bardziej patrzą na ceny i promocje, a konkurencja na rynku spożywczym jest dziś chyba ostrzejsza niż kiedykolwiek wcześniej.

Dywidenda i bilans – pieniądz musi pracować

Jeronimo Martins planuje wypłacić z zysku za 2025 rok aż 408,5 mln euro dywidendy. To 0,65 euro na akcję. Taka polityka pozwala z jednej strony nagrodzić akcjonariuszy, a z drugiej – nie blokuje inwestycji i dalszego rozwoju. Grupa podkreśla, że chce utrzymać silny bilans, by mieć przestrzeń na kolejne ekspansje i ewentualne przejęcia. W 2025 roku całkowite przychody grupy sięgnęły 36 mld euro, a EBITDA wzrosła do 2,48 mld euro.

Co to oznacza dla klientów Biedronki?

Nowe sklepy to oczywiście wygoda – mniej tłoku, bliżej do domu, szybsze zakupy. Remonty przyciągną tych, którzy cenią sobie estetykę i nowoczesność. Możliwe, że z czasem pojawią się też kolejne udogodnienia technologiczne: kasy samoobsługowe, aplikacje mobilne czy jeszcze lepiej zorganizowane działy świeżych produktów.

Wzrost nacisku na ceny i promocje? Dla klientów to dobra wiadomość. Sieci będą walczyć o naszą uwagę, więc możemy spodziewać się jeszcze lepszych okazji. Z drugiej strony, coraz większa automatyzacja i logistyka mogą sprawić, że część procesów stanie się bardziej zrobotyzowana – pytanie, jak wpłynie to na atmosferę zakupów.

Hebe – czy warto obserwować rozwój tej sieci?

Zdecydowanie. Hebe już teraz mocno zaznacza swoją obecność, zwłaszcza w dużych miastach i galeriach handlowych. Skupienie się na e-commerce może oznaczać więcej promocji online, lepszą obsługę i szybszą realizację zamówień. Warto trzymać rękę na pulsie – szczególnie jeśli lubimy testować nowe marki i korzystać z internetowych rabatów.

Na co zwracać uwagę jako świadomy konsument?

Nowe sklepy i inwestycje to nie tylko szansa na wygodniejsze zakupy, ale też sygnał, żeby być czujnym. Sieci handlowe będą walczyć o naszą lojalność, często kusząc promocjami. Dobrze jednak pamiętać, by nie dać się zwariować – czasem warto porównać ceny w kilku miejscach, korzystać z aplikacji z kuponami czy śledzić akcje lojalnościowe. Im lepiej znamy swoje potrzeby, tym skuteczniej wykorzystamy rynkową rywalizację na naszą korzyść.

Patrząc na plany Biedronki i Hebe, można być pewnym jednego – na rynku handlu detalicznego czeka nas kilka gorących sezonów. A tam, gdzie konkurencja, tam zazwyczaj wygrywa klient.