Lista zakupów
🛒

Lista jest pusta

Przeglądaj produkty →
📰 Aktualności· 4 min czytania

Biedronka kończy współpracę z Wawelem – co to oznacza dla klientów?

KB

Redakcja Kody z Biedry

Opublikowano 1 kwietnia 2026

#biedronka#wawel#słodycze

Słodycze Wawelu znikną z Biedronki? Kluczowa decyzja i jej konsekwencje

Wyobraź sobie poranek, gdy biegniesz na szybkie zakupy do Biedronki, a tam... ani śladu Michałków czy Krówek od Wawelu. Niemożliwe? A jednak taki scenariusz właśnie staje się coraz bardziej realny. W ostatnich dniach Jeronimo Martins Polska, czyli właściciel Biedronki, wypowiedział umowę handlową z Wawelem. To nie jest drobnostka – mówimy o relacji, która dla znanego producenta słodyczy odpowiadała za aż 20% rocznej sprzedaży. Liczby nie kłamią: w 2025 roku Wawel zarobił na współpracy z Biedronką blisko 148 milionów złotych, przy całkowitych przychodach na poziomie 739,4 mln zł.

Co ciekawe, decyzja przyszła do Wawelu zwykłym mailem w popołudniowy wtorek 31 marca 2026 roku. Trzymiesięczny okres wypowiedzenia oznacza, że już wkrótce półki Biedronki mogą być wolne od tych kultowych słodkości. Trudno sobie wyobrazić, że tak duży gracz nagle rezygnuje z jednego z najbardziej rozpoznawalnych producentów na rynku. Ale w biznesie nie ma sentymentów.

Dlaczego Jeronimo Martins zrywa kontrakt z Wawelem?

Nie ma oficjalnych szczegółów dotyczących przyczyn tej decyzji. Jednak patrząc na historię współpracy obu firm, można zauważyć, że nie zawsze układała się ona wzorowo. W 2015 roku też było gorąco – wtedy również pojawiły się informacje o możliwym ograniczeniu współpracy. Ostatecznie jednak strony się dogadały, a Wawel wrócił na sklepowe półki Biedronki. Czy tym razem będzie podobnie? Trudno przewidzieć. Wawel deklaruje, że pozostaje w kontakcie z Jeronimo Martins i będzie rozmawiać o nowych zasadach współpracy. Ale czy to wystarczy, by uratować dotychczasową obecność w sklepach sieci?

Akcje w dół, niepewność wśród inwestorów

Reakcja rynku była natychmiastowa. Już 1 kwietnia 2026 roku kurs akcji Wawelu na warszawskiej giełdzie poleciał w dół o ponad 11%. Inwestorzy nie lubią niepewności, a w tym przypadku ryzyko utraty tak dużego partnera handlowego jest poważne. Dla Wawelu oznacza to też bardzo realną konieczność poszukiwania nowych kanałów sprzedaży. Bo 20% przychodów nie da się ot tak zastąpić.

Jak to wpłynie na klientów Biedronki?

Szczerze mówiąc, dla wielu osób zakupy w Biedronce bez kultowych słodyczy Wawel mogą być po prostu nudniejsze. Michałki, Krówki, czekolady z Krakowa – to produkty, które mają swoich wiernych fanów. Nie ma co się łudzić: jeśli dojdzie do realnego rozstania, może to być odczuwalne na półkach i w naszych koszykach. Oczywiście, Biedronka pewnie postawi na inne marki lub własne produkty. Ale czy to będzie to samo? Każdy ma swoje upodobania i nie każdy zadowoli się zamiennikiem.

Czy to już koniec tej współpracy?

Historia pokazuje, że czasem nawet najtrudniejsze negocjacje kończą się happy endem. Przykład sprzed dekady: w 2015 roku Wawel i Biedronka otarły się o zerwanie współpracy, by po kilku miesiącach wrócić do układu. Wtedy stawka była jeszcze wyższa: Biedronka odpowiadała za 25% sprzedaży Wawelu! Ostatecznie jednak popularne słodycze nie zniknęły z dyskontów.

Czy tym razem będzie podobnie? Trudno powiedzieć. Rynek FMCG w Polsce jest dziś o wiele bardziej konkurencyjny. Biedronka może przebierać w dostawcach, a Wawel musi walczyć o widoczność na półkach. Równolegle konsumenci coraz częściej sięgają po produkty marek własnych, które są tańsze i coraz lepszej jakości. To może być dla Wawelu dodatkowe wyzwanie.

Co dalej? Czy Wawel poradzi sobie bez Biedronki?

Wbrew pozorom, zrywanie kontraktów z dużymi sieciami to nie jest coś, co zdarza się wyłącznie w Polsce. Taki scenariusz widzieliśmy już nie raz, zarówno w branży spożywczej, jak i kosmetycznej. Każdy producent wie, że uzależnienie od jednego dużego odbiorcy to ryzyko. Wawel będzie musiał teraz mocniej postawić na dywersyfikację – czyli szukać nowych partnerów, rozwijać sprzedaż w innych sieciach czy przez własne kanały e-commerce. Kto wie, może to początek nowego rozdziału?

Dla klientów oznacza to tyle, że jeśli kochacie Michałki czy klasyczne czekolady Wawelu, warto uważnie śledzić, czy jeszcze znajdziecie je w Biedronce. A jeśli nie, pozostaje szukać ich w innych sklepach lub zamówić bezpośrednio od producenta. Tylko czy to będzie jeszcze ten sam impuls do spontanicznych zakupów przy kasie?

Najważniejsze: nie panikujmy, ale obserwujmy

Zmiany na rynku handlu detalicznego dzieją się szybko. To, co dziś wydaje się końcem pewnej epoki, za chwilę może okazać się tylko kolejnym etapem gry o lepsze warunki. Jedno jest pewne: w najbliższych miesiącach klienci Biedronki mogą zobaczyć mniej słodyczy Wawelu. A co dalej? Zobaczymy. Rynek nie znosi próżni, a miłośnicy słodkości zawsze znajdą coś dla siebie. Pytanie tylko – czy będzie to stary, dobry Wawel?