Biedronka pod lupą związkowców – czy czekają nas zmiany w wynagrodzeniach?
Redakcja Kody z Biedry
Opublikowano 2 lutego 2026
Biedronka – spór, który może zmienić oblicze pracy w marketach
Każdy, kto choć raz robił zakupy w Biedronce, wie, jak dynamiczny jest to świat. Sklepy otwarte od rana do późnego wieczora, tłumy klientów, kasjerzy uwijający się jak w zegarku. Ale czy zastanawialiście się, jak wygląda codzienność tych, którzy obsługują nas przy kasie, rozkładają towar, dbają o czystość i organizację? Ostatnie tygodnie pokazały, że pracownicy Biedronki mają dość – i zaczynają walczyć o swoje.
Związkowcy mówią dość – czego żądają pracownicy?
Związkowcy z "Solidarności" działający w Biedronce postanowili wejść w spór zbiorowy z pracodawcą. To nie jest decyzja podjęta od ręki – to efekt narastającego niezadowolenia i braku dialogu z zarządem Jeronimo Martins Polska, właścicielem sieci. Wśród najważniejszych postulatów znalazła się podwyżka pensji każdego pracownika o 1000 zł brutto miesięcznie od lutego 2026 roku. To żądanie, które może mocno namieszać na rynku pracy – zwłaszcza, że podstawowa stawka początkującego kasjera wynosi obecnie 4850 zł brutto, czyli niewiele ponad pensję minimalną. Zastanawiacie się, czy to dużo? Spójrzcie na ceny w sklepach, koszty życia i ogrom obowiązków – łatwo zrozumieć, dlaczego załoga chce więcej.
Nie tylko pensje – co jeszcze znalazło się na liście?
Wśród 10 postulatów oprócz podwyżek pojawiły się także dodatki motywacyjne. Związkowcy domagają się premii za obecność – 500 zł miesięcznie dla kierowników sklepów i ich zastępców, których rola w codziennym funkcjonowaniu marketu jest nie do przecenienia. Podobne premie – 500 zł – mają trafić do pracowników lady mięsnej, a wszyscy zatrudnieni w sklepach powinni dostać bon żywnościowy o wartości 200 zł miesięcznie. Czy te rozwiązania poprawią motywację i komfort pracy? Trudno powiedzieć, ale jedno jest pewne – związkowcy nie zamierzają się cofać.
Przeczytaj też: Biedronka: pracownicy żądają podwyżek i zmian w organizacji sklepów
Przeczytaj też: Związkowcy chcą 1000 zł podwyżki w Biedronce – co dalej z pracą w sieci?
Sprawdź aktualne najlepsze przeceny w Biedronce.
Problemy na sklepie – czy obsada jest wystarczająca?
Każdy, kto widział, jak wygląda rozładowanie dostawy w Biedronce, wie, że czasem brakuje rąk do pracy. Związkowcy zwracają uwagę, że przy obecnej liczbie pracowników realizacja codziennych zadań graniczy z cudem. Pracownik musi rozładować towar, usiąść przy kasie, obsłużyć kasę samoobsługową – często wszystko niemal jednocześnie. Czy to jest realne? Pewnie niejedna osoba, która pracowała w handlu, wie, jak wygląda takie tempo. Zbyt duże obciążenie obowiązkami i niewystarczająca obsada to nie tylko problem pracowników – to także ryzyko dla jakości obsługi klienta.
Kasjer, rozładowywacz, obsługa samoobsługowej – multitasking na żywo
Gabriela Kaim, przewodnicząca "Solidarności" w Biedronce, zwraca uwagę na to, że pracownicy nie są zatrudnieni w systemie akordowym, a mimo to oczekuje się od nich realizacji zadań w bardzo krótkim czasie. To, co kiedyś było standardem w mniejszych sklepach, dziś w dużych sieciach staje się coraz bardziej wymagające. Brak stałych pracowników przy kasach samoobsługowych oznacza, że personel musi przerywać swoją pracę, by pomagać klientom – a to wpływa na ogólną organizację i komfort.
Godziny pracy – czy nocne otwarcia mają sens?
Jednym z kluczowych postulatów jest zakaz pracy sklepów Biedronka po godz. 22:00. Związkowcy chcą, by placówki nie były otwierane w nocy, a organizacja pracy nie wymuszała na pracownikach długich zmian. Ostatni konflikt dotyczący wydłużenia godzin pracy w sobotę 31 stycznia, kiedy sklepy miały być otwarte aż do 23:30, pokazał, że decyzje podejmowane przez centralę nie zawsze uwzględniają specyfikę poszczególnych placówek.
Czy naprawdę potrzebujemy możliwości zrobienia zakupów tuż przed północą? Pewnie znajdzie się grupa klientów, którym to odpowiada, ale dla pracowników oznacza to jeszcze większe obciążenie i trudności w pogodzeniu pracy z życiem prywatnym.
Związkowcy walczą też o prawa – tablice informacyjne i działalność związkowa
Wśród postulatów znalazł się także dostęp do tablic informacyjnych w sklepach. Obecnie – jak twierdzą przedstawiciele "Solidarności" – pracodawca nie pozwala na taką formę komunikacji, co ogranicza prawa związków zawodowych. To niby drobiazg, ale dla osób zrzeszonych w organizacjach pracowniczych ma ogromne znaczenie.
Co dalej? Biedronka ma pięć dni na odpowiedź
Po przekazaniu postulatów zarządowi Jeronimo Martins Polska, firma ma pięć dni na odpowiedź. Jeśli nie dojdzie do dialogu – "Solidarność" zapowiada zgłoszenie sprawy do Głównego Inspektoratu Pracy. Czy to początek większych zmian? Trudno przewidzieć, ale jedno jest jasne – presja ze strony pracowników rośnie, a rynek pracy w handlu detalicznym może wkrótce wyglądać inaczej.
Wielu klientów nie zdaje sobie sprawy, że za szybkim tempem i sprawną obsługą kryją się zmęczeni ludzie, którzy coraz częściej chcą walczyć o godne warunki. A może to właśnie ten spór pokaże, że zmiany są konieczne nie tylko w Biedronce, ale w całym polskim handlu?