Lista zakupów
🛒

Lista jest pusta

Przeglądaj produkty →
📰 Aktualności· 4 min czytania

Biedronka pod presją: 10 żądań związkowców i kluczowa data rozmów

KB

Redakcja Kody z Biedry

Opublikowano 11 marca 2026

#biedronka#związkowcy#podwyżki

Czy Biedronka stanie się lepszym miejscem pracy?

Czy ktoś jeszcze pamięta czasy, kiedy zakupy w Biedronce były synonimem taniości, a praca w tej sieci – pewnym, ale niewdzięcznym zajęciem? Temat warunków pracy w największej sieci handlowej w Polsce wraca regularnie jak bumerang. Tym razem robi się naprawdę gorąco, bo związkowcy z „Solidarności” nie rzucają słów na wiatr. Szykuje się dogrywka w sporze zbiorowym, a na stole leży dziesięć konkretnych postulatów, które mogą wywołać niemałe zamieszanie.

Gorący marzec w Biedronce – kiedy rozmowy?

Pod koniec marca 2024 roku przedstawiciele „Solidarności” i Jeronimo Martins Polska (czyli właściciela Biedronki) spotkają się przy jednym stole. Stawka jest wysoka. Dla pracowników – bezpieczeństwo, wyższe zarobki i godne traktowanie. Dla zarządu – spokój w sklepach, przewidywalność biznesu i wizerunek na rynku.

Data rozmów to nie przypadek. W branży mówi się, że presja rośnie z każdym tygodniem. W końcu Biedronka zatrudnia ponad 80 tysięcy osób i jest miejscem pracy dla tysięcy polskich rodzin. Każda zmiana w warunkach zatrudnienia odbija się szerokim echem nie tylko wśród kasjerek czy magazynierów, ale i klientów, którzy czasem patrzą z niepokojem na kolejne wieści o możliwych protestach czy nawet strajkach.

10 żądań związkowców – o co chodzi?

Nie da się ukryć, że lista postulatów, z którą związkowcy przychodzą do zarządu Biedronki, robi wrażenie. To nie są ogólniki ani puste hasła. Wśród najważniejszych żądań znalazły się:

  • Zwiększenie wynagrodzeń zasadniczych o 1000 zł brutto
  • Zapewnienie pełnej obsady na zmianach (żadnych braków kadrowych)
  • Wypłaty dodatków za pracę w niedziele i święta
  • Likwidacja presji na wydajność i limitowanie liczby zadań na zmianie
  • Poprawa bezpieczeństwa w sklepach (szczególnie po ostatnich kontrolach PIP)
  • Skrócenie czasu pracy w najcięższych okresach, np. przed świętami
  • Zapewnienie przerw zgodnych z przepisami
  • Przejrzyste zasady awansów
  • Poprawa warunków w magazynach
  • Osłony socjalne dla pracowników z najdłuższym stażem
Niektóre z tych żądań wydają się wręcz oczywiste – kto nie chciałby pracować w bezpiecznym środowisku i mieć pewność, że za pracę w niedzielę dostanie odpowiednią rekompensatę? Ale w rzeczywistości branży retail nie jest to wcale takie proste.

Kontrole PIP – czy Biedronka ma się czego obawiać?

Temat bezpieczeństwa w sklepach Biedronki rozgrzewa fora pracownicze do czerwoności. Ostatnie kontrole Państwowej Inspekcji Pracy wykazały sporo nieprawidłowości. Zbyt mało osób na zmianie, nadmiar obowiązków czy presja na szybkie wykonywanie zadań – to tylko niektóre z zarzutów. Trudno dziwić się, że związkowcy postanowili postawić sprawę na ostrzu noża.

Z drugiej strony, klienci coraz częściej spotykają się z kolejkami, dłuższym czasem oczekiwania na obsługę czy zamkniętymi kasami. Wszystko się zazębia – jeśli brakuje ludzi do pracy, cierpią i pracownicy, i zwykli kupujący.

Podwyżki – realna szansa czy gra na czas?

Żądanie podwyżek o 1000 zł brutto to mocny sygnał. W kontekście rosnącej inflacji i cen w sklepach oczekiwania pracowników wydają się zrozumiałe. Tylko czy właściciele Biedronki są gotowi na aż tak drastyczne podniesienie kosztów pracy? Przypomnijmy, że w ostatnich latach sieć już kilka razy podnosiła płace, ale – jak twierdzą związkowcy – wciąż daleko jej do tego, co oferuje konkurencja na Zachodzie.

Można się spodziewać, że negocjacje będą trudne. Zarząd Biedronki raczej nie przystanie na wszystkie postulaty, ale presja społeczna i medialna jest duża. Kto wie, może przynajmniej część żądań zostanie spełniona?

Co dalej? Możliwe scenariusze

Czy dojdzie do porozumienia, czy czeka nas kolejna fala protestów w sklepach? Sytuacja jest dynamiczna i trudno przewidzieć, co wydarzy się po marcowych rozmowach. Wiadomo jednak, że każda ze stron będzie walczyć o swoje – związkowcy o lepsze warunki, a zarząd o zachowanie rentowności i stabilności sieci.

Jedno jest pewne – temat pracy w Biedronce dotyczy nas wszystkich. W końcu większość z nas robi tam zakupy, a warunki pracy personelu przekładają się na jakość obsługi i atmosferę w sklepach. Może właśnie teraz jest szansa na trwałą zmianę?

Dlaczego to ważne także dla klientów?

Przy okazji warto zastanowić się, jak te rozmowy wpłyną na codzienne zakupy. Jeśli sieć zdecyduje się na podwyżki i poprawę warunków, zyskują nie tylko pracownicy. Lepiej obsłużony klient, mniej nerwowych sytuacji przy kasie, krótsze kolejki – to wszystko realne korzyści, które mogą wynikać z poprawy sytuacji personelu.

Z drugiej strony, wyższe koszty pracy mogą prędzej czy później odbić się na cenach produktów. To błędne koło, w którym każda decyzja ma swoje konsekwencje. Pytanie tylko, czy polski rynek detaliczny jest już gotowy na taki krok?

Z niecierpliwością czekamy na efekty marcowych negocjacji. Bo choć Biedronka to dla wielu po prostu sklep pod domem, dla tysięcy osób to codzienność, praca i źródło utrzymania. Trzymamy kciuki za kompromis, który realnie poprawi sytuację nie tylko na etacie, ale i przy sklepowej ladzie.