Lista zakupów
🛒

Lista jest pusta

Przeglądaj produkty →
📰 Aktualności· 4 min czytania

Biedronka przy granicy na sprzedaż. Koniec pewnej ery na pograniczu

KB

Redakcja Kody z Biedry

Opublikowano 29 marca 2026

#biedronka#handel#granica

Biedronka na pograniczu: kiedyś tłumy, dziś puste alejki

Czy kiedyś wyobrażaliście sobie, że Biedronka – ta sama, która zwykle pęka w szwach – może świecić pustkami? I to nie w środku nocy, ale w środku dnia? W Pierselach, tuż przy granicy z obwodem królewieckim, jeszcze kilka lat temu taki scenariusz wydawał się nierealny. Sklep żył swoim życiem, codziennie odwiedzany przez setki klientów. Szczególnie tych zza granicy, bo rosyjscy sąsiedzi traktowali polskie markety jako miejsce na prawdziwe łowy. Tanie sery, mięso, słodycze – kto nie widział tych pełnych wózków wyjeżdżających na parking?

Ale rzeczywistość potrafi zaskoczyć. Dziś ten sam sklep jest wystawiony na sprzedaż. Cena? Dwa miliony złotych za spory budynek i hektarową działkę. Powód? Splot decyzji politycznych, pandemii i zmieniających się potrzeb lokalnej społeczności.

Mały ruch graniczny – wielka sprawa dla handlu

Jeszcze dekadę temu Biedronka w Pierselach była wręcz modelowym przykładem sklepu na pograniczu. Przyjeżdżali tu mieszkańcy okolicznych wsi, ale prawdziwy ruch generowali klienci z obwodu królewieckiego. Mały ruch graniczny – brzmi niepozornie, a robił potężną różnicę dla kas sklepu i kieszeni lokalnych przedsiębiorców.

Wszystko zaczęło się sypać w 2016 roku. Najpierw ograniczenia przed szczytem NATO w Warszawie i Światowymi Dniami Młodzieży. Potem władza nie zabrała się za przywrócenie dawnych zasad przekraczania granicy. Efekt? Liczba gości zza granicy spadła praktycznie z dnia na dzień. Na parkingu zrobiło się luźniej, a w alejki zaczęło zaglądać echo.

Zmiany, które widać w portfelu

Jeśli ktoś sądzi, że zamknięcie granicy to wyłącznie sprawa polityków, niech spróbuje prowadzić biznes w takim miejscu. Spadek obrotów, mniej pracy dla ludzi z okolicy, mniej zamówień od lokalnych dostawców. To efekt domina, który dotyka nie tylko wielkich sieci, ale i małe sklepiki, bary, serwisy samochodowe na trasie do granicy.

Pandemia dobiła lokalny handel

Gdy w 2020 roku świat zamknął się w domach, pogranicze stało się jeszcze bardziej odcięte od reszty kraju. Granica została zamknięta, a sklep w Pierselach przez jakiś czas walczył o przetrwanie. Skrócone godziny otwarcia niewiele pomogły. Z każdym kolejnym miesiącem było coraz trudniej.

W styczniu 2024 roku Biedronka przy granicy została zamknięta na dobre. Teraz 1400 metrów kwadratowych handlowej powierzchni stoi puste, a hektarowa działka czeka na nowego właściciela. Cena wywoławcza – 2 mln zł – kusi inwestorów, choć niełatwo znaleźć pomysł na taki obiekt bez przepływu ludzi i samochodów zza granicy.

Kto kupi taką Biedronkę?

To pytanie krąży po lokalnych kawiarniach i wśród sąsiadów. Czy wróci tu handel? Może ktoś wpadnie na pomysł centrum logistycznego, magazynu albo innej działalności, która nie potrzebuje codziennego tłumu klientów? Są tacy, którzy widzą w tym potencjał – na przykład sklepy internetowe szukające dużych magazynów blisko granicy. Ale nie ma się co oszukiwać: bez otwartej granicy żaden detaliczny gigant nie rzuci się tu znowu do inwestowania.

Życie na pograniczu po zamknięciu sklepu

Dla mieszkańców Piersel i okolic zamknięcie Biedronki to nie tylko koniec wygodnych zakupów na miejscu. To także mniej miejsc pracy i mniej okazji do spotkań przy kasie czy w kolejce po świeże pieczywo.

Warto się zastanowić, jak wiele lokalnych społeczności zależy od otwartości granic i codziennych, zwykłych kontaktów z sąsiadami. Dla jednych to tylko sklep, dla innych – znak czasów i przypomnienie, że decyzje podejmowane w Warszawie, Moskwie czy Brukseli mogą realnie wpłynąć na codzienność na polskim pograniczu.

Co dalej z handlem przygranicznym?

Pytanie o przyszłość takich miejsc wciąż pozostaje otwarte. Jeśli kiedyś granica znów się otworzy, być może pojawi się szansa na nowe życie dla tego typu obiektów. Na razie jednak Biedronka w Pierselach jest symbolem czasów, w których drobne zmiany mogą zachwiać fundamentami lokalnego handlu.

A może ktoś z Was widzi w pustym sklepie potencjał na coś zupełnie nowego? Cóż, jedno jest pewne – historia tej Biedronki jeszcze się nie skończyła.