Biedronka zaskoczyła systemem kaucyjnym. Kartony zamiast maszyn – działało!
Redakcja Kody z Biedry
Opublikowano 27 kwietnia 2026
Kartonowe pudła zamiast automatów? Biedronka znalazła swój sposób
Wyobrażacie to sobie? Wchodzicie do Biedronki, wypchane reklamówki po brzegi, a zamiast błyszczącego, nowoczesnego automatu do zwrotu butelek – zwykły karton. Brzmi jak prowizorka? Może i tak, ale czasem prowizorka jest po prostu... skuteczna. No bo przecież najważniejsze, żeby system działał, a nie żeby wyglądał efektownie.
Ostatni rok w Biedronce minął pod znakiem wyścigu z czasem i przepisami. Kiedy w Polsce zaczęły obowiązywać nowe zasady dotyczące zbiórki opakowań zwrotnych, sieć nie była jeszcze gotowa na wprowadzenie tysięcy specjalistycznych maszyn. Zima nie pomagała – dostawy się opóźniały, a automatów brakowało. I wtedy pojawił się pomysł, który wielu rozbawił, a jeszcze więcej osób zaskoczył: kartonowe recykloboksy.
Karton, który uratował sprawę – jak to działało w praktyce?
Nie ma co ukrywać – kartonowy automat nie brzmi, jak szczyt technologicznej myśli. Ale liczy się efekt, a nie forma, prawda? Klient wchodził do sklepu, szukał charakterystycznego pudła i... zgłaszał się do pracownika. Taka była instrukcja. Niby mniej wygodnie niż wrzucenie butelek do maszyny, ale przecież i tak musieliśmy się pozbyć tych wszystkich opakowań po napojach.
Do końca marca 2024 roku te niepozorne kartony przyjęły łącznie 29 milionów opakowań. Gdyby ktoś powiedział mi rok temu, że tylu Polaków wrzuci butelki do zwykłego pudła w sklepie, chyba bym nie uwierzył. Tymczasem klienci Biedronki oddali już ponad 205 milionów opakowań od startu systemu kaucyjnego. Wynik recykloboksów to może nie rekord, ale w kontekście prowizorki – całkiem imponujący.
Ekologicznie i... po ludzku
Nie bez znaczenia jest fakt, że same kartony powstały w duchu zrównoważonego rozwoju. Wykorzystano 80% włókien pochodzących z recyklingu i 20% nowych. To daje nadzieję, że nawet tymczasowe rozwiązania mogą mieć sens ekologiczny, a nie tylko ekonomiczny.
Oczywiście, te kartonowe „maszyny” miały swoje minusy. Bez obsługi pracownika nie dało się ich użyć. Być może niektórzy kręcili nosem, że znów trzeba do kogoś podejść, coś zgłosić, zamiast po prostu wrzucić butelkę i odebrać paragon. Ale – i to jest ciekawe – większości z nas to nie odstraszyło. Bo chyba Polacy, jak trzeba, to potrafią się dostosować.
Automat czy karton? Polacy mają swoje preferencje
W międzyczasie Biedronka nie próżnowała. Sieć nadrobiła zaległości z nawiązką i dziś może pochwalić się największą flotą automatów przyjmujących puszki i butelki – aż 3,4 tysiąca maszyn w całej Polsce, z czego ponad tysiąc pojawiło się tylko w marcu. Kiedy maszyny w końcu się pojawiły, większość klientów bez wahania przerzuciła się na nowoczesną opcję.
Statystyki mówią same za siebie: 78% wszystkich zwracanych w Polsce opakowań trafia właśnie do automatów. W kraju jest już ponad 9,5 tysiąca takich punktów. Technologia, wygoda, automatyzacja – to lubimy. Ale, co ciekawe, w mniejszych miejscowościach nadal świetnie sprawdzają się zbiórki ręczne. Czasem nie trzeba szukać automatu, bo lokalny sklepik zbiera opakowania „po staremu” i nie robi z tego wielkiego halo.
Kartonowa lekcja dla handlu
Cała ta historia z recykloboksami pokazuje, że czasem lepiej mieć rozwiązanie prowizoryczne niż żadne. Sklepy, które nie zdążyły z maszynami, przynajmniej nie zostały na lodzie. Dla wielu detalistów to cenna lekcja: nie zawsze trzeba stawiać na high-tech, żeby spełnić oczekiwania klientów i wymogi prawa.
System kaucyjny – jak sobie radzimy?
Z danych Ministerstwa Klimatu i Środowiska wynika, że Polacy do końca marca oddali już 520 milionów puszek i butelek ze znakiem kaucji. To liczba, która robi wrażenie – zwłaszcza biorąc pod uwagę, że system działa dopiero od niedawna. Słychać było narzekania, że za mało maszyn, że kolejki, że „znowu coś wymyślili”, a i tak co do czego – butelki i puszki grzecznie wracają do sklepów.
Można się śmiać z kartonowych automatów, ale chyba lepiej mieć niepozorne pudło niż góry śmieci na osiedlu czy w lesie. Paradoksalnie – prowizorka okazała się całkiem skutecznym narzędziem.
Co dalej?
Dziś kartony powoli znikają, a w ich miejsce pojawiają się zaawansowane automaty. Ale ta historia zostaje – jako przykład, że nie zawsze trzeba od razu inwestować miliony, by ruszyć z miejsca. Czasem wystarczy prosty pomysł i trochę determinacji. Patrząc na liczby, można śmiało powiedzieć: Polacy polubili system kaucyjny. I nawet jeśli czasem narzekamy, a czasem się śmiejemy, to jednak butelki wracają na swoje miejsce. Ostatecznie – o to przecież chodziło.