Biedronka znów zaskakuje wynikami. Sprzedaż rośnie, ale zysk w dół
Redakcja Kody z Biedry
Opublikowano 6 maja 2026
Czy Biedronka nadal wygrywa portfele Polaków?
Nie da się ukryć, że Biedronka stała się niemal synonimem codziennych zakupów w Polsce. Niezależnie od tego, czy ktoś robi większe zakupy na weekend, czy tylko wpada po świeże pieczywo, sieć należy do tych miejsc, gdzie zagląda każdy. Jednak za kulisami tych codziennych wyborów dzieje się sporo – zwłaszcza jeśli spojrzymy na liczby i wyniki grupy Jerónimo Martins, właściciela Biedronki.
Mocny start 2026 roku – liczby mówią wszystko
Nowy rok, nowe wyzwania, ale i nowe rekordy. Grupa Jerónimo Martins rozpoczęła 2026 z przytupem: sprzedaż poszła w górę, EBITDA również, choć końcowy zysk netto nieco zaskoczył w dół. Czy to powód do niepokoju? Zależy, jak na to spojrzeć.
Biedronka, jako największa sieć detaliczna w Polsce, odpowiada za lwią część wyników całej grupy. W pierwszych miesiącach roku sprzedaż wzrosła, co nie powinno dziwić – Polacy coraz chętniej odwiedzają dyskonty w poszukiwaniu promocji i oszczędności. Nie bez znaczenia są też stale pojawiające się nowości produktowe i kolejne akcje rabatowe, które przyciągają do sklepów tłumy.
Marże i presja kosztowa – o co tu chodzi?
Wielu klientów zastanawia się, jak to jest: ceny w sklepach rosną, Biedronka kusi promocjami, a mimo wszystko zysk netto spada. To efekt kilku czynników, które dziś mocno mieszają w świecie handlu. Po pierwsze, presja kosztowa – energia, paliwo, pensje, opłaty za transport i magazynowanie. Wszystko to kosztuje coraz więcej. Po drugie, niepewność geopolityczna. Wystarczy spojrzeć na sytuację za wschodnią granicą i od razu robi się jasne, że planowanie budżetu na cały rok to prawdziwa ekwilibrystyka.
Marże rosną, bo sieć stara się zrównoważyć koszty. Ale zysk netto – czyli to, co zostaje po opłaceniu wszystkich rachunków – już niekoniecznie. To trochę jak w domowym budżecie: możesz zarabiać więcej, ale wydatki też idą w górę, więc na koniec miesiąca portfel nie zawsze jest pełniejszy.
Jak reagują klienci? Codzienność przy kasie
Z perspektywy przeciętnego klienta te liczby mogą wydawać się odległe. Ale wystarczy zaglądnąć do koszyka po zakupach, by poczuć, że coś się zmienia. Więcej promocji na wybrane produkty, coraz częściej pojawiające się oferty typu „drugi produkt za grosz”, programy lojalnościowe czy specjalne gazetki na weekend. To nie przypadek. Sieć intensywnie walczy o lojalność klientów i chce zatrzymać ich na dłużej.
W praktyce? Często widać, jak ludzie polują na konkretne okazje – jednego dnia taniej jabłka, innego kawa czy ulubione wędliny. Biedronka stara się być krok przed konkurencją, ale jednocześnie nie może pozwolić sobie na zbyt duże ustępstwa cenowe, bo koszty prowadzenia biznesu są coraz wyższe.
Programy lojalnościowe i marki własne
Warto zwrócić uwagę na dwie rzeczy, które mocno wpływają na wyniki Biedronki: programy lojalnościowe i rozwój marek własnych. Te pierwsze przyciągają klientów powracających, którzy chętnie zbierają punkty czy korzystają z aplikacji mobilnych. Marki własne natomiast pozwalają sieci oferować tańsze alternatywy dla produktów znanych marek, co jest kuszącą opcją dla osób liczących każdy grosz.
Co dalej? Rynek detaliczny nie zwalnia
Patrząc na aktualne trendy, można śmiało założyć, że walka o klienta w polskim handlu będzie się tylko zaostrzać. Biedronka już dziś stawia na innowacje, testuje nowe formaty sklepów, inwestuje w systemy kaucyjne i rozwija współpracę z lokalnymi dostawcami. Czy to wystarczy, by utrzymać przewagę?
Jedno jest pewne: dla zwykłych konsumentów najważniejsze pozostanie to, co codziennie widać przy półkach – ceny, promocje, dostępność ulubionych produktów. Dla grupy Jerónimo Martins z kolei wyzwaniem będzie utrzymanie wysokich wolumenów sprzedaży przy rosnących kosztach. A w tle nieustannie przewijają się pytania: jak długo jeszcze Polacy będą wybierać Biedronkę jako sklep pierwszego wyboru? Czy pojawi się ktoś, kto poważnie zagrozi jej pozycji?
Warto śledzić te zmiany, bo świat handlu detalicznego potrafi zaskoczyć. I choć liczby są ważne, to w codziennych zakupach liczy się przede wszystkim to, co realnie trafia do naszych koszyków.