Czy w Biedronce kupujesz naprawdę polskie produkty? UOKiK sprawdza sklepy
Redakcja Kody z Biedry
Opublikowano 5 marca 2026
Czy to na pewno polski produkt? Weryfikujemy sklepy
Pewnie nie raz zdarzyło Ci się sięgnąć po pomidora oznaczonego jako polski, a potem w domu odkryć, że na opakowaniu widnieje zupełnie inny kraj. Skąd takie rozbieżności? W codziennych zakupach łatwo się pogubić wśród etykiet, zwłaszcza gdy zależy nam na wsparciu lokalnych dostawców czy po prostu na świeżości. Przez lata nieprawidłowe oznakowanie kraju pochodzenia warzyw i owoców było w polskich sklepach niestety zjawiskiem dość powszechnym.
UOKiK bierze Biedronkę i Kaufland pod lupę
Wszystko zaczęło się od fali skarg konsumenckich. Ludzie czuli się wprowadzeni w błąd, bo informacja na wywieszce nie zgadzała się z tym, co podawało opakowanie lub dokumenty dostawy. Prezes UOKiK postanowił więc sprawdzić, jak wygląda sprawa w praktyce. W 2020 roku ruszyły postępowania wobec dwóch największych sieci: Biedronki oraz Kauflandu. Kontrole przeprowadziła Inspekcja Handlowa, a wyniki okazały się dość niepokojące. W niemal 28% sklepów Biedronka oraz 38% Kauflandu wykryto nieprawidłowe oznaczenia pochodzenia.
W efekcie, w 2021 roku nałożono rekordowe kary: ponad 60 milionów złotych na Jeronimo Martins Polska, właściciela Biedronki, i 13,2 miliona złotych na Kaufland Polska Markety. Sprawa Biedronki została już rozstrzygnięta i kara trafiła do budżetu państwa. Co ciekawe, Kaufland wciąż walczy w sądzie apelacyjnym.
Przeczytaj też: Biedronka ukarana przez UOKiK za wprowadzającą w błąd promocję
Przeczytaj też: Biedronka z rekordową karą – jak sąd rozstrzygnął sprawę reklamy
Jak wyglądały kontrole? Konkretne liczby
Inspektorzy sprawdzili setki sklepów, analizując wywieszki, opakowania oraz dokumenty dostawy. W samej Biedronce nieprawidłowości wykryto w blisko 30% placówek. Były przypadki, gdzie nawet ponad 20% partii produktów miało błędne oznaczenia. Dla konsumentów to spora zagwozdka — jak tu świadomie wybierać, skoro etykieta bywa myląca?
Powtórne kontrole. Czy coś się zmieniło w Biedronce i Kauflandzie?
Przełom nastąpił w drugiej połowie 2025 roku, gdy Inspekcja Handlowa ponownie odwiedziła sklepy tych sieci. Tym razem wyniki były naprawdę dobre. Liczba wykrytych nieprawidłowości spadła do poziomu nieco ponad 0,2% w Biedronce i niewiele więcej w Kauflandzie. Wygląda na to, że wysokie kary i medialny rozgłos podziałały jak kubeł zimnej wody.
Czy to oznacza, że możemy już ufać etykietom w Biedronce? Ekhm, lepiej nie spuszczać czujności. Choć skala błędów jest dziś minimalna, zawsze warto zerknąć na naklejkę i porównać ją z wywieszką. Czasem rutyna pracowników lub pośpiech sprawia, że nawet największe sieci mogą się potknąć.
Dlaczego kraj pochodzenia ma znaczenie?
Nie chodzi tylko o wsparcie polskich dostawców (choć to dla wielu kupujących kluczowa sprawa). Kraj pochodzenia decyduje o świeżości, smaku, a czasem nawet o cenie. To także kwestia zaufania do sklepu — nikt nie lubi być oszukiwany, nawet jeśli pomidor z Hiszpanii jest równie smaczny jak ten z Polski.
Inspekcja Handlowa nie odpuszcza — jak wyglądały wcześniejsze lata?
Zanim sprawa oparła się o sądy, Inspekcja Handlowa już od 2019 roku sprawdzała, czy sklepy rzetelnie informują o kraju pochodzenia. Wtedy nieprawidłowości wykryto w ponad 32% placówek. Sieci takie jak Aldi, Auchan, Carrefour, Dino, Lidl czy Tesco również były pod lupą. Inspektorzy sprawdzili ponad tysiąc partii owoców i warzyw, z czego ponad 10% miało błędne lub brakujące oznaczenia.
W 2020 roku kontrole objęły aż 395 sklepów, w tym 356 należących do dużych sieci. Tu również ponad 35% placówek nie spełniało wymogów. Nieprawidłowe oznaczenia dotyczyły ponad 350 partii świeżych warzyw i owoców.
Biedronka na celowniku — szczegóły kontroli
Biedronka, jako największa sieć w kraju, musiała solidnie się tłumaczyć. Kontrole z lat 2019-2021 wykazały nieprawidłowości w niemal 30% sklepów. Po uprawomocnieniu się decyzji i wpłacie ponad 60 milionów złotych kary, firma wyraźnie poprawiła standardy. W najnowszych kontrolach błędy dotyczyły już tylko od 0,23% do 0,73% sprawdzonych partii produktów. Dla porównania — to niemal dziesięciokrotnie lepsze wyniki niż jeszcze kilka lat temu.
Kaufland również pod presją
Kontrole w Kauflandzie trwały od stycznia 2020 do czerwca 2021. Blisko 40% sklepów tej sieci miało wówczas problem z oznaczeniem pochodzenia. Teraz sytuacja wygląda zdecydowanie lepiej, choć sprawa kary wciąż jest rozpatrywana przez sąd apelacyjny.
Czy kary UOKiK zmieniły polski handel?
Z perspektywy klienta to niewątpliwie dobra wiadomość. Dzięki surowym decyzjom UOKiK i regularnym kontrolom, konsument może teraz liczyć na rzetelną informację o tym, skąd pochodzą warzywa i owoce w Biedronce czy Kauflandzie. Właściciele sklepów zostali zmuszeni, by przyjrzeć się swoim procedurom i naprawdę zadbać o uczciwość wobec kupujących.
Czy to znaczy, że w innych sieciach nie warto być czujnym? To już temat na osobną dyskusję. Sklepy nauczyły się, że nie warto ryzykować — kary mogą być naprawdę bolesne. Ale to właśnie czujność konsumentów sprawia, że system działa. Zawsze warto sprawdzić, czy kraj na wywieszce zgadza się z tym na opakowaniu. W końcu to Ty decydujesz, co ląduje w Twoim koszyku.
Praktyczne rady dla kupujących w Biedronce i nie tylko
- Zwracaj uwagę na wywieszki i etykiety – porównuj obie informacje, szczególnie w sezonie na polskie warzywa.
- Jeśli masz wątpliwości, poproś pracownika sklepu o pokazanie dokumentu dostawy.
- Pamiętaj, że masz prawo do pełnej i rzetelnej informacji. W razie nieprawidłowości możesz zgłosić sprawę do Inspekcji Handlowej lub UOKiK.
- Wybieraj produkty od lokalnych dostawców, jeśli chcesz wspierać polską gospodarkę — to naprawdę ma znaczenie!