Dawna Biedronka przy granicy z Rosją — pusty sklep czeka na nowego właściciela
Redakcja Kody z Biedry
Opublikowano 20 marca 2026
Zaskakujący widok na końcu Polski — co się stało z Biedronką w Pierselach?
Wyobraźcie sobie: jedziecie przez północną Polskę, mijacie malownicze warmińsko-mazurskie wsie, aż tu nagle, tuż przed polsko-rosyjską granicą, wyrasta przed wami… ogromny, pusty pawilon handlowy. Szyldu już nie ma, ale miejscowi dobrze wiedzą: to była Biedronka, która kiedyś tętniła życiem. Dziś stoi cicho, jakby czas się zatrzymał. I czeka na kupca. Ale to nie jest zwykła historia o zamkniętym sklepie.
Sklep, który rozkręcili… Rosjanie
Kto by pomyślał, że właśnie w Pierselach, niewielkiej miejscowości przy granicy, Biedronka należała kiedyś do najbardziej obleganych w całym kraju? Brzmi jak żart, ale to fakt. Wszystko dzięki specyficznemu ruchowi granicznemu. Mieszkańcy obwodu królewieckiego regularnie kursowali do Polski na zakupy. Ich celem? Najczęściej właśnie Biedronka. Przyjeżdżali dostawczakami, wykupując towary hurtowo.
Niektórzy mówią, że to był taki polsko-rosyjski Black Friday, tylko że codziennie. Lokalna gospodarka rozkwitała, a sklep bił rekordy obrotów. Byli pracownicy do dziś wspominają te czasy z nostalgią.
Granica zamknięta, sklep pustoszeje
Ale nic nie trwa wiecznie. W 2016 roku władze zdecydowały się zawiesić tzw. mały ruch graniczny. Oficjalny powód? Szczyt NATO i Światowe Dni Młodzieży. Przejście w Bezledach nagle opustoszało, a z nim — Biedronka. Potem przyszła pandemia i granica została domknięta na głucho. Sklep próbował się jeszcze ratować — skracano godziny, szukano klientów wśród okolicznych mieszkańców. Ale to już nie było to samo.
Pamiętam wpisy w internecie: „Jedyna Biedronka, gdzie przez pół godziny nie spotykasz nikogo między regałami”. Brzmi trochę jak klimat z filmów postapokaliptycznych, prawda? Cisza, puste alejki, obsługa, która z nudów mogłaby grać w kółko-krzyżyk.
1 400 m² pustki i 2 miliony na stole
Dziś ten ogromny sklep to już tylko wspomnienie. Ale nie wszystko jest stracone — pawilon wciąż stoi i szuka nowego właściciela. Cena? 2 miliony złotych. Za tę kwotę dostajemy budynek o powierzchni 1 400 m², który stoi na działce mającej aż 1 ha. To kawał nieruchomości, nawet jak na standardy dużych sieci.
Czy ktoś się skusi? Nie jest łatwo sprzedać taki moloch na końcu świata, bez gwarancji, że ruch graniczny kiedyś wróci. Ale kto wie — może znajdzie się ktoś z pomysłem na nowe życie dla tego miejsca. Może market budowlany? Może lokalny biznes, który wykorzysta bliskość granicy? Albo… hala wystawowa dla miłośników motoryzacji? Możliwości jest sporo.
Biedronka przy granicy — historia, która pokazuje, jak zmienia się Polska
Ta Biedronka to nie tylko sklep. To kawał lokalnej historii. Przez lata łączyła dwa światy. Pokazywała, że Polacy i Rosjanie mogą spotykać się przy kasie, rozmawiać, kupować te same produkty, a czasem nawet się zaprzyjaźnić. Dziś zostały tylko wspomnienia i puste półki. Czy wrócą czasy, gdy sklep przy granicy znów będzie tętnił życiem? Trudno powiedzieć. Jedno jest pewne: ten adres przez długi czas był świadkiem wielkich zmian. I kto wie, może jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.
Sklepowe eldorado — czy jeszcze wróci?
Zamknięcie tej Biedronki to przykład na to, jak bardzo lokalne biznesy są uzależnione od czynników zewnętrznych. Granica, przepisy, polityka — wystarczy jedna decyzja, by wszystko się zmieniło. Dla mieszkańców Piersel to nie tylko koniec tanich zakupów, ale też mniejsze możliwości pracy. Z drugiej strony, taki pusty pawilon to szansa dla kogoś z fantazją.
Jeśli więc kiedyś będziecie w pobliżu Bezled — zerknijcie na ten budynek. Może akurat wpadnie Wam do głowy pomysł, jak tchnąć w niego nowe życie. Bo, jak pokazuje historia tej Biedronki, czasem najmniej spodziewane miejsca kryją w sobie największy potencjał.