Lista zakupów
🛒

Lista jest pusta

Przeglądaj produkty →
📰 Aktualności· 4 min czytania

Dino Polska kontra Biedronka: wyścig o liczbę sklepów nabiera tempa

KB

Redakcja Kody z Biedry

Opublikowano 2 lutego 2026

#biedronka#dino#handel detaliczny

Czy Dino dogoni Biedronkę? Sklepy rosną jak grzyby po deszczu

Kto by się spodziewał, że polska sieć Dino jeszcze kilka lat temu zaledwie raczkująca, dziś tak odważnie depcze po piętach Biedronce? Przeciętny Kowalski pewnie zauważył, że Dino pojawia się już nie tylko na wsiach i w małych miasteczkach, ale coraz częściej także tuż przy miejskich osiedlach. A liczby? One mówią dużo głośniej niż reklamy w telewizji.

Biedronka nie zwalnia, ale Dino przyspiesza

Biedronka, portugalski gigant, przez lata wyznaczała tempo rozwoju sieci dyskontowych w Polsce. W końcówce 2019 roku pokonała magiczny próg trzech tysięcy sklepów. Tempo? Średnio 150 nowych placówek rocznie. W 2025 roku dorzuciła do tego 152 markety, choć 29 zamknęła. W sumie – stabilny wzrost, ale bez fajerwerków.

Dino? Tu sprawy mają się zupełnie inaczej. W 2025 roku sieć otworzyła aż 345 nowych sklepów, a tylko w ostatnim kwartale – sto. To więcej niż Lidl otworzył przez cały rok. Na koniec grudnia 2025 Dino miało już 3033 sklepy. Różnica do Biedronki? Już tylko 840 placówek. Jeśli ten trend się utrzyma, za cztery lata możemy mieć nowego lidera.

Przeczytaj też: Efekt Biedronki: Dino traci, inwestorzy patrzą na wyniki konkurencji

Przeczytaj też: Biedronka i Dino pod lupą Państwowej Inspekcji Pracy – co dzieje się w sklepach?

Rozwój: liczba sklepów to nie wszystko

Powierzchnia sprzedaży – tu Biedronka wciąż lideruje

Jednak nie samą liczbą sklepów żyje handel. Powierzchnia sprzedaży w Dino to 1200,3 tys. metrów kwadratowych, podczas gdy Biedronka dysponuje aż 2788,8 tys. m kw. To ponad dwa razy więcej. Dino otwiera placówki przede wszystkim w mniejszych miejscowościach, więc sklepy są zwykle kompaktowe. Biedronka stawia na większe lokale, co przekłada się na inne doświadczenie zakupowe.

Przychody na sklep: Dino jeszcze daleko

Liczby robią wrażenie, ale portfeli klientów nie oszukasz. Średni miesięczny przychód na sklep Dino wynosi trochę ponad milion złotych. Dla Biedronki – 2,35 mln zł. Różnica? Ponad dwa razy więcej. To efekt skali, lokalizacji i... przyzwyczajeń konsumentów. Dino, choć coraz odważniej pojawia się w dużych miastach, nadal bazuje głównie na mniejszych ośrodkach.

W trzecim kwartale 2025 przychody Dino wzrosły o 15% rok do roku, osiągając 8,8 mld zł. Zysk netto wyniósł 482 mln zł, czyli około 55 tys. zł miesięcznie na sklep. Biedronka? Tu dynamika jest inna, ale przewaga widoczna gołym okiem. Nie da się ukryć: na razie Dino musi jeszcze trochę popracować, by dogonić konkurenta pod kątem finansowym.

Dino idzie do miasta – Warszawa już nie jest tabu

Jeszcze niedawno Dino kojarzyło się z marketem pod lasem, gdzie lokalny sklepikarz zna wszystkich klientów z imienia. Teraz sieć zaczyna śmielej wchodzić do większych ośrodków – nawet Warszawa nie jest już poza zasięgiem. Logistyka? Dino inwestuje w centra dystrybucyjne: buduje dwa rocznie, a koszt jednego to 130-150 mln zł. Te działania przygotowują grunt pod kolejne ekspansje, także w segmencie wyższej konkurencji.

Czy sieci dogadają się na rynku?

Czy za kilka lat będziemy świadkami zmiany lidera? Trudno powiedzieć. Dino rośnie w tempie, którego nie powstydziłby się startup z Doliny Krzemowej, ale Biedronka ma swoje atuty: większe sklepy, szerszą ofertę, lojalność starszego pokolenia. Lidl? Też nie próżnuje, ale w tym wyścigu na razie zostaje w tyle.

Co to oznacza dla klientów?

Więcej sklepów – łatwiejszy dostęp, szansa na lepsze ceny, większa konkurencja. Jeżeli Dino wejdzie na miejskie rynki z rozmachem, możemy spodziewać się ciekawych promocji. Biedronka, znana z agresywnych ofert, raczej nie pozwoli się szybko wyprzedzić. W praktyce – to my, klienci, zyskamy na tym wyścigu.

Sprawdź aktualne najlepsze przeceny w Biedronce.

Obserwacje z terenu

W mniejszej miejscowości nowa Dino to niemal wydarzenie. Znam przypadek, gdzie otwarcie marketu przyciągnęło tłumy, a parking przez pierwsze dni pękał w szwach. W Warszawie? Dino pojawia się powoli, ale już widać, że sieć celuje w osiedla, gdzie Biedronka jest od lat. Czy lokalni klienci zmienią przyzwyczajenia? Czas pokaże.

O co chodzi w tej walce?

Tak naprawdę wyścig o liczbę sklepów to tylko fragment większej gry. Chodzi o zbudowanie pozycji na rynku, zdobycie lojalności klientów i wypracowanie przewagi logistycznej. Dino nie zamierza zwalniać, Biedronka czuje oddech konkurenta na plecach, a konsumenci mogą liczyć na coraz ciekawsze oferty.

Czy to koniec spektakularnych otwarć? Raczej nie. Dino zapowiada kolejne sklepy w 2026 roku, a Biedronka szykuje nowości w systemie zwrotu opakowań. Wygląda na to, że najbliższe lata będą emocjonujące – zarówno dla branży, jak i dla zwykłych klientów.