Lista zakupów
🛒

Lista jest pusta

Przeglądaj produkty →
📰 Aktualności· 5 min czytania

Elektroniczne etykiety cenowe w Biedronce – mała rewolucja na sklepowych półkach

KB

Redakcja Kody z Biedry

Opublikowano 20 kwietnia 2026

#biedronka#cyfrowe etykiety#technologie w handlu

Czy zauważyliście nowość na półkach Biedronki?

Nie wiem, jak Wy, ale ja ostatnio łapię się na tym, że coraz rzadziej widuję charakterystyczne białe papierowe cenówki w Biedronce. Zamiast nich – cyfrowe ekrany, które zamiast się gnieść i odklejać, zawsze pokazują aktualną cenę. Kto by pomyślał, że taka zmiana może zrobić tyle zamieszania w codziennych zakupach?

Biedronka stawia na cyfrową rewolucję

To już nie pojedynczy eksperyment. Według najnowszych danych, elektroniczne etykiety cenowe (czyli ESL – Electronic Shelf Labels) pojawiły się już w 3214 sklepach Biedronki, a łącznie placówek tej sieci jest w Polsce niemal 3900. Wynik? Ponad 80% sklepów przeszło na cyfrową stronę mocy.

Jeśli mieszkasz w większym mieście, prawdopodobnie już spotkałeś się z tym systemem. Mniejsze miejscowości też się doczekają – wszystko wskazuje na to, że cyfrowe etykiety będą wkrótce standardem wszędzie tam, gdzie świeci charakterystyczny biedronkowy neon.

Jak działa elektroniczna etykieta cenowa?

Dla tych, którzy jeszcze nie zwrócili uwagi: nowoczesna cenówka to niewielki ekranik przytwierdzony do półki, wyświetlający aktualną cenę produktu. Zmiana ceny? Zamiast drukować i przeklejać nowe papierki, pracownik sklepu może zaktualizować wszystko jednym kliknięciem. Ceny zmieniają się w całym sklepie od razu – bez opóźnień, bez pomyłek, bez wiecznego szukania, gdzie zniknęła aktualna etykieta.

Co ciekawe, na takim wyświetlaczu może pojawić się więcej niż tylko cena. Bywa, że widać tam też specjalne oznaczenia promocji, skład produktu, a nawet QR kod z dodatkowymi informacjami. To już nie jest nudna kartka z cyframi – to mały ekran informacji.

Po co Biedronce taka zmiana?

Można zapytać: czy to nie jest tylko nowa zabawka? Otóż nie. Po pierwsze, automatyzacja zmiany cen pozwala pracownikom skupić się na tym, co klienci faktycznie doceniają – szybszej obsłudze, dbaniu o świeżość warzyw i owoców, czy po prostu pomocy na sali sprzedaży.

Po drugie, cyfrowe etykiety mocno ograniczają ryzyko błędów. Kto nigdy nie złapał się na tym, że przy kasie cena była wyższa niż na półce? Teraz takie sytuacje mają szansę odejść w zapomnienie, bo zmiana w systemie od razu pojawia się na półce.

Nie można też pominąć ekologii. W skali sieci takiej jak Biedronka to tysiące kilogramów papieru miesięcznie, które przestają być potrzebne. Mniej drukowania, mniej śmieci – to się po prostu opłaca, również środowisku.

Kto jeszcze stawia na elektroniczne cenówki?

Biedronka nie jest pionierem, ale zdecydowanie wyznacza tempo. Lidl już od jakiegoś czasu ma elektroniczne etykiety we wszystkich swoich niemal tysiącu sklepach. Auchan wdraża podobne rozwiązania od 2022 roku i już w 70 proc. sklepów można zobaczyć cyfrowe cenówki. Nawet Żabka testowała tę technologię, choć na razie bez spektakularnego sukcesu. Kaufland też powoli dołącza do cyfrowej stawki.

Ciekawostka: to nie jest tylko polski trend. Globalny rynek elektronicznych etykiet cenowych w 2025 roku ma być wart od 2 do 2,7 miliarda dolarów! A prognozy są jeszcze bardziej imponujące – do końca dekady nawet 4-5 miliardów USD, a po 2030 roku ten rynek może przekroczyć 7 miliardów. Cyfrowa rewolucja w handlu dzieje się na naszych oczach.

Jak to wpływa na nas, klientów?

Na pierwszy rzut oka zmiana może wydawać się kosmetyczna. Ale wystarczy chwila w sklepie, by docenić kilka rzeczy. Po pierwsze, rzeczywiście coraz rzadziej zdarzają się rozbieżności cenowe między półką a kasą. Po drugie, promocje i dynamiczne zmiany (np. obniżki po godz. 18 na świeże produkty) są aktualizowane w czasie rzeczywistym – nie przegapimy już okazji, która została tylko w systemie, a nie na półce.

Jeszcze coś – te cyfrowe ekrany są po prostu czytelniejsze. Nawet osoby z gorszym wzrokiem mogą łatwo sprawdzić cenę. No i koniec z wiecznym szukaniem, czy to na pewno ten produkt, bo etykieta już dawno odpadła albo została przesunięta przez innego klienta.

Czy są jakieś minusy tej zmiany?

Jasne, jak każda nowość, elektroniczne etykiety mogą budzić obawy. Technologia bywa zawodna, chociaż awarie zdarzają się rzadko – sieci handlowe dobrze zabezpieczają swoje systemy. Zdarzają się klienci, którzy narzekają, że już nie mogą "przypadkiem" trafić na starą, niższą cenę. Ale powiedzmy sobie szczerze: przejrzystość i rzetelność to zalety, które dla większości osób są ważniejsze.

Czy papierowe etykiety znikną zupełnie?

Wszystko wskazuje na to, że to kwestia czasu. Papierowe cenówki to już coraz częściej relikt przeszłości, szczególnie w dużych sieciach. Może jeszcze przez chwilę zostaną w sklepach osiedlowych czy małych sieciach, ale trend jest nieubłagany.

Czy to źle? Raczej nie. Elektroniczne etykiety to wygoda i dla sklepów, i dla klientów. A jeśli przy okazji oszczędzamy papier i czas, to raczej trudno znaleźć powód, by za tym nie iść.

Co dalej?

Wszystko wskazuje na to, że dynamiczne zarządzanie cenami i szybkie promocje (nawet kilka razy dziennie!) to przyszłość polskiego handlu. Kto wie, może za chwilę cyfrowe etykiety będą też pokazywać indywidualne promocje – np. dla stałych klientów aplikacji? Świat zakupów zmienia się szybciej, niż się nam wydaje. I nawet jeśli na pierwszy rzut oka nie widać rewolucji, to codzienne zakupy w Biedronce już nigdy nie będą takie, jak kiedyś.