Lista zakupów
🛒

Lista jest pusta

Przeglądaj produkty →
📰 Aktualności· 4 min czytania

Jak systemy Biedronki złapały złodziejkę – kody serwisowe i konsekwencje

KB

Redakcja Kody z Biedry

Opublikowano 24 lutego 2026

#biedronka#kradzież#kasy samoobsługowe

Kasy samoobsługowe – wygoda czy pole do nadużyć?

Wielu z nas korzysta z kas samoobsługowych w Biedronce – bo szybciej, wygodniej, nie trzeba czekać w kolejce do kasjera. Wrzucamy produkty na wagę, skanujemy, płacimy. Proste. Ale czy ktoś z was zastanawiał się, jak łatwo można te systemy oszukać… i jak łatwo wpaść? Pewna mieszkanka powiatu śremskiego przekonała się o tym na własnej skórze.

Sprytna metoda – kody serwisowe w Biedronce

Między majem a wrześniem 2025 roku ta kobieta regularnie odwiedzała swój lokalny sklep Biedronki. Z pozoru zwyczajna klientka. Tyle że miała w zanadrzu pewien trik – uzyskała dostęp do kodów serwisowych kas samoobsługowych. Jak to możliwe? Tego policja nie zdradza, ale faktem jest, że nie była pracownicą sklepu.

Działała schematycznie: podchodziła z pełnym koszykiem – trochę chemii gospodarczej, trochę jedzenia. Podczas skanowania wpisywała specjalny kod, który sprawiał, że waga nie wykrywała różnicy między tym, co powinno być zapłacone, a tym, co znalazło się w torbie. Efekt? Zamiast kilkuset złotych za zakupy, płaciła symboliczne kwoty – kilka złotych za najtańsze produkty, resztę wynosząc bez płacenia.

Przeczytaj też: Spryt czy przestępstwo? Oszustwo na kasie w Biedronce odsłania realia zakupów

Przeczytaj też: Biedronka i kradzież z recyklomatu: historia, która zaskakuje wszystkich

Oszustwo powtarzała przez cztery miesiące. Za każdym razem wyciągała towar o wartości nawet do 200 złotych. W sumie: 59 takich „wizyt”, straty dla sieci – prawie 5,2 tysiąca złotych. Przeciętna wartość jednorazowego wyłudzenia: 88 złotych. Trochę jakby celowo nie przekraczała progu, który mógłby wzbudzić czujność obsługi.

Czy można czuć się bezkarnym, korzystając z automatu?

W teorii – kasy samoobsługowe wydają się bardziej anonimowe niż kontakt z kasjerem. Nikt nie patrzy na ręce, nie komentuje, nie osądza. Ale to tylko pozory. Nowoczesne sklepy, zwłaszcza sieci takie jak Biedronka, mają rozbudowane systemy analityczne. Każda nietypowa operacja na kasie – a już szczególnie użycie funkcji serwisowych przez kogoś spoza personelu – zostawia ślad. A monitoring? Kamery dziś w sklepach to nie dekoracja.

Gdy zapadła decyzja o sprawdzeniu, co się dzieje przy jednej z kas w powiecie śremskim, analiza danych była tylko formalnością. Połączono logi z kas z obrazem z kamer i szybko ustalono, kto i jak często korzystał z kodów serwisowych. Kobieta nie została złapana na gorącym uczynku – wezwanie na komendę przyszło dopiero w lutym 2026 roku. Przyznała się do wszystkich zarzutów.

Oszustwo czy kradzież? Sąd zdecyduje

Tutaj zaczyna się ciekawa część tej historii. Policja zakwalifikowała sprawę jako oszustwo – art. 286 Kodeksu karnego. Za takie działanie grozi nawet 8 lat więzienia. Mowa o celowym wprowadzeniu w błąd w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Ale nie wszyscy prawnicy są zgodni – niektóre sądy (na przykład w Zielonej Górze) uważają, że nie można „oszukać” maszyny. Według tej interpretacji to po prostu kradzież, a nie oszustwo. Różnica w karze może być spora.

Drobna kradzież (do 800 zł) to wykroczenie, powyżej – przestępstwo zagrożone do 5 lat więzienia. W tej sprawie jednak mamy do czynienia z przestępstwem ciągłym i sumą ponad 5 tysięcy złotych, więc sąd nie będzie łagodny. Prokuratura traktuje to jako jedno poważne przestępstwo. I tu kończy się „magia” anonimowych kas.

Czy Biedronka jest bezbronna wobec takich trików?

Może się wydawać, że automatyzacja handlu to pole do popisu dla sprytnych. Ale prawda jest taka, że sieci inwestują fortunę w systemy wykrywania nadużyć. Każda nietypowa operacja, niespodziewane wciśnięcie „tajnych” kodów – wszystko to jest rejestrowane i analizowane. Monitoring w sklepie to nie tylko zabezpieczenie na wypadek bójki przy lodówkach z piwem. Kamery śledzą zachowania klientów, a potem zestawia się je z logami systemu. W efekcie nawet po kilku miesiącach można odtworzyć całą „karierę” złodzieja.

Co z tego wynika dla zwykłych klientów?

Oczywiście, większość z nas korzysta z kas samoobsługowych uczciwie – bo szybciej, bo nie lubimy small talku z kasjerem, bo to po prostu wygodne. Ale ten przypadek pokazuje, że każda próba „oszukania systemu” wcześniej czy później wyjdzie na jaw. Zresztą, nie tylko w Biedronce – podobne zabezpieczenia ma Lidl, Kaufland czy Auchan. Sieci detaliczne nie żartują z bezpieczeństwem.

Czy to znaczy, że trzeba się bać robić zakupy? Oczywiście nie! Warto jednak pamiętać, że czasy, gdy wystarczyło „dobrze się schylić”, żeby wynieść coś ze sklepu, minęły bezpowrotnie. Nawet jeśli wydaje się, że nikt nie patrzy, technologia patrzy za wszystkich.

I jeszcze jedno: jeśli zauważasz coś dziwnego przy kasie – kasę samoobsługową, która „dziwnie szybko” przepuszcza zakupy, albo klienta, który ewidentnie wie, co robi – zgłoś to obsłudze. Dla uczciwych klientów to tylko chwila, dla sklepu – czasem uratowane tysiące złotych.