Lista zakupów
🛒

Lista jest pusta

Przeglądaj produkty →
📰 Aktualności· 4 min czytania

Kenijski szczypiorek w Biedronce – dlaczego nie polski i skąd ten import?

KB

Redakcja Kody z Biedry

Opublikowano 23 lutego 2026

#biedronka#szczypiorek#import

Egzotyczny szczypiorek na sklepowej półce – co tu się dzieje?

Wyobraźcie sobie zwykły wtorek. Wpadacie do Biedronki po kilka warzyw, a tu, między marchewką z Mazowsza i ziemniakami z Podkarpacia – szczypiorek z Kenii! Zastanawiacie się: dlaczego warzywo, które przecież rośnie w Polsce nawet zimą, przyleciało do sklepu z drugiego końca świata? Czy to się opłaca? Czy to kwestia jakości, ceny, a może logistyki?

Skąd ten kenijski szczypiorek w Biedronce?

Na pierwszy rzut oka – egzotyka na talerzu. Szczypiorek z Kenii to nie jest coś, co codziennie widujemy w polskich marketach. Ale to nie jest tylko fanaberia czy próba zaskoczenia klienta. Biedronka, czyli Jeronimo Martins, musiała podjąć decyzję, czy sięgnąć po krajowy produkt, czy sprowadzać go z Afryki. I wybrała drugie rozwiązanie.

Dlaczego? Wbrew pozorom, sprawa nie jest tak prosta. Owszem, polscy producenci szczypiorku są aktywni nawet zimą – w szklarniach, pod folią, czasem w małych gospodarstwach. Ale towar z Kenii bywa tańszy, dostępny w stabilnych ilościach, a przede wszystkim – spełnia wymogi sieci co do jakości i logistyki.

Przeczytaj też: Biedronka testuje e-Portfel: zwrot kaucji za butelki łatwiejszy niż myślisz

Przeczytaj też: Biedronka wprowadza e-Portfel – zwrot kaucji za butelki prosto w aplikacji

Cena, jakość i dostępność – trzy filary decyzji

Szczypiorek z Kenii pokonuje blisko 6 tysięcy kilometrów, by trafić do polskich sklepów. Brzmi trochę szaleńczo, prawda? Ale globalny rynek warzyw rządzi się swoimi prawami. Często cena produktu importowanego jest niższa niż krajowego, nawet jeśli trzeba doliczyć transport lotniczy czy logistykę. W przypadku szczypiorku, afrykańscy dostawcy są w stanie zapewnić ciągłość dostaw przez cały rok. To ogromny argument dla dużych sieci jak Biedronka, które nie mogą pozwolić sobie na braki w asortymencie.

Nie chodzi tylko o cenę. Kenijski szczypiorek jest pakowany natychmiast po zbiorach, trafia do chłodni, potem do samolotu, a następnie na polskie półki. Dzięki temu zachowuje świeżość, co jest kluczowe dla klientów szukających produktów dobrej jakości. W polskich warunkach, zwłaszcza zimą, szczypiorek z rodzimych upraw bywa mniej trwały, a jego dostępność jest ograniczona.

A co z polskimi dostawcami?

Naturalnie, pojawia się pytanie: czy polscy producenci są całkiem na straconej pozycji? Nie do końca. Biedronka współpracuje z wieloma krajowymi dostawcami warzyw – jednak w przypadku szczypiorku, to głównie mniejsze gospodarstwa lub uprawy pod osłonami. Problem pojawia się, gdy sieć chce zagwarantować jednolity produkt w dużej ilości – wtedy trudno polegać wyłącznie na krajowych dostawcach, szczególnie w okresie zimowym.

Nie bez znaczenia jest też cena. Import z Kenii bywa tańszy – nawet przy kosztach transportu. Dla sieci, która walczy o konkurencyjne ceny, to niestety argument nie do przebicia.

Logistyka, ekologia i... zdrowy rozsądek

Sprowadzanie warzyw z odległych zakątków świata budzi emocje. Czy to ekologiczne? Czy nie lepiej wspierać lokalnych producentów? Pytania te pojawiają się często, szczególnie wśród świadomych klientów. Ale sieci handlowe stawiają na dostępność i stabilność – i tu globalny import wygrywa.

Oczywiście, są minusy – ślad węglowy, transport lotniczy, zużycie energii. Ale dla dużych sieci, priorytetem jest dostępność produktu przez cały rok, bez przerw w dostawie. Stąd kenijski szczypiorek – mimo że rośnie w Polsce, nie zawsze jest dostępny w masowej skali.

Czy to się zmieni?

Może kiedyś. Polscy dostawcy wciąż próbują zwiększyć produkcję, ale to wymaga inwestycji w infrastrukturę, technologie i logistykę. Na razie – egzotyczny szczypiorek zostaje na półkach Biedronki, a klienci mają wybór: sięgnąć po produkt z Kenii, czy szukać lokalnego na targu lub u zaprzyjaźnionego ogrodnika.

Praktyczne spojrzenie – jak kupować szczypiorek w Biedronce?

Jeśli jesteście fanami szczypiorku, warto sprawdzić na opakowaniu kraj pochodzenia. Kenijski szczypiorek pojawił się w Biedronce w 2024 roku – cena za pęczek waha się od 2,99 do 3,49 zł w zależności od lokalizacji i promocji. Produkt jest świeży, chrupiący, spełnia standardy jakościowe sieci.

Sprawdź aktualne najlepsze przeceny w Biedronce.

Dla osób, które wolą lokalne warzywa, rozwiązaniem mogą być małe sklepy, targi lub własna uprawa w doniczce. W końcu szczypiorek to jedno z tych warzyw, które nawet na parapecie rośnie w ekspresowym tempie.

Podsumowanie? Raczej refleksja

Globalizacja na talerzu to już codzienność. Szczypiorek z Kenii w Biedronce pokazuje, jak zmienia się rynek – sieci stawiają na dostępność, nawet jeśli oznacza to import z drugiego końca świata. Czy to dobrze, czy źle? Każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Ja czasem wybieram lokalny, czasem egzotyczny – zależy, co akurat jest pod ręką. Najważniejsze, by mieć świadomość, skąd pochodzi nasza żywność i co za tym idzie.