Lista zakupów
🛒

Lista jest pusta

Przeglądaj produkty →
📰 Aktualności· 5 min czytania

Masło za 0,99 zł w Biedronce – jak sieci walczą o klienta niskimi cenami?

KB

Redakcja Kody z Biedry

Opublikowano 27 marca 2026

#promocje#biedronka#masło

Masło za złotówkę – czy to jeszcze promocja, czy już marketingowa wojna?

Jeśli ktoś jeszcze nie zauważył, w polskich sklepach trwa prawdziwa bitwa na ceny. Może nawet nie bitwa, a otwarta wojna. Masło i mleko za 99 groszy? Brzmi nieźle, prawda? Ale czy ktoś naprawdę wierzy, że produkcja masła kosztuje mniej niż złotówkę? No właśnie. A jednak zarówno Biedronka, jak i Lidl, regularnie kuszą nas takimi ofertami. Jak to możliwe i kto za tym stoi?

Promocje po świętach – wojna cenowa trwa nieprzerwanie

Wielkanoc już dawno za nami, a mimo to sklepy nie spuszczają z tonu. Jeszcze przed świętami trudno było przejść obojętnie obok promocji na nabiał. Teraz, chwilę po świątecznym szale, znów pojawiają się oferty, które trudno zignorować. Biedronka – masło za 0,99 zł, mleko UHT za tyle samo. Lidl – niemal identycznie. Jest haczyk: trzeba kupić więcej i użyć aplikacji lojalnościowej.

Kto by się nie skusił na kilka kostek masła czy kartonów mleka, kiedy cena wydaje się wręcz absurdalnie niska? Ale to nie jest przypadek. To wyraźny sygnał, że największe sieci walczą o ruch w sklepach. Im więcej ludzi przyjdzie po masło za złotówkę, tym większa szansa, że w koszyku wyląduje też coś innego – już po regularnej cenie.

Przykłady z gazetki: konkretne liczby

Biedronka, 7-8 kwietnia – masło ekstra 82% (200 g) w pakiecie trzech kostek po 0,99 zł za sztukę (zamiast 5,99 zł). Limit? Trzy sztuki na kartę. Mleko UHT 3,2% (1 l) – przy zakupie sześciu litrów, każda butelka za 0,99 zł (w regularnej cenie 3,29 zł). Podobnie w Lidlu – masło Pilos 83% (200 g) za 99 groszy, też przy zakupie trzech sztuk i z limitem na kupon. Mleko? Znowu sześciopak, z ceną 0,99 zł za litr. Wszystko w dniach 7-8 kwietnia.

Zasady są jasne: bardzo tanio, ale tylko jeśli jesteś gotów kupić pakiet i masz aplikację. I nie możesz przesadzić – limity pilnują, żeby za dużo nie wynieść.

Ile naprawdę kosztuje wyprodukowanie masła?

No właśnie. Wystarczy na chwilę zatrzymać się przy liczbach. Żeby zrobić kilogram masła, potrzeba około 20-25 litrów mleka. Kostka 200 g to 4-4,5 litra mleka. Według najnowszych danych GUS, w lutym 2025 roku litr surowego mleka kosztował średnio 1,86 zł. Czyli sama cena mleka w kostce masła to już 7,44 zł. Do tego dochodzą przecież koszty produkcji, marża przetwórcy, transport, no i zysk sklepu.

To jakim cudem masło w sklepie kosztuje 0,99 zł? Odpowiedź jest prosta – to nie jest cena, która odzwierciedla realne koszty. To przynęta. Ktoś musi do tego dołożyć, żeby klient poczuł, że naprawdę trafił na okazję.

Słowo od sieci: dlaczego masło jest tak tanie?

Biedronka oficjalnie mówi, że ich strategia to oferowanie najniższych cen na rynku. Tłumaczą, że masło to podstawa polskiej kuchni i dlatego regularnie trafia do promocji. Według ich danych, dzięki takim akcjom klienci zaoszczędzili w 2025 roku aż 17,3 miliarda złotych. Trudno się dziwić, że takie liczby robią wrażenie – szczególnie w czasach, gdy ceny na stacjach benzynowych potrafią zaboleć.

Sieci nie ukrywają też, że promocje mają szczególne znaczenie wtedy, gdy Polacy mają wyższe wydatki na inne rzeczy, na przykład na paliwo. To swoista przeciwwaga dla rosnących kosztów życia.

Kto naprawdę płaci za masło za złotówkę?

Tu zaczyna się trochę mniej optymistyczna część tej historii. O komentarz poproszono ekspertów z branży mleczarskiej. I nie ma tu wielkiej tajemnicy – tak niskie ceny to nie magia, tylko efekt wojny handlowej. Sieci zbijają ceny, żeby przyciągnąć klientów, ale gdzieś ten koszt musi zostać pokryty.

Kiedy masło kosztuje 1 zł, rośnie presja na przetwórców i producentów mleka, by schodzić z ceny skupu. To nie jest zdrowa sytuacja dla całego łańcucha. Bo niby klient wygrywa, ale ktoś na końcu tej układanki traci. W 2025 roku zresztą produkcja masła w Polsce wyniosła 280,5 tys. ton – o 8,6% więcej niż rok wcześniej, a eksportujemy około 59 tys. ton. Średnie spożycie na osobę spadło z 4,4 do 4,1 kg.

Nie sposób nie zauważyć, że wojna cenowa na nabiał, choć daje krótkoterminowe korzyści konsumentom, może długoterminowo uderzyć w polskie gospodarstwa mleczne. Dla producentów każda obniżka ceny skupu to realne wyzwanie.

Czy warto polować na takie promocje?

Nie ma co udawać – dla wielu osób masło za złotówkę to po prostu szansa na oszczędność. Trudno się dziwić, jeśli domowy budżet jest napięty. Ale warto pamiętać, że to nie są promocje bez haczyków. Ograniczenia ilościowe, wymóg aplikacji, konieczność kupienia większego pakietu – to wszystko elementy strategii, by wyciągnąć nas do sklepu i zatrzymać na dłużej.

Ciekawostka – kiedy promocja na masło się kończy, wielu klientów wychodzi z lekkim rozczarowaniem i... wraca, gdy tylko pojawi się kolejna. Czyli promocje działają dokładnie tak, jak powinny – budują nawyk odwiedzania danej sieci.

Co przyniesie przyszłość?

Patrząc na to, jak agresywnie walczą o klienta Biedronka i Lidl, trudno spodziewać się rychłego końca takich promocji. Wojna cenowa ma się dobrze – pytanie tylko, kiedy i komu się to przestanie opłacać.

A póki co, jeśli macie w lodówce miejsce na kilka kostek masła – warto korzystać, póki się da. Ale dobrze mieć z tyłu głowy, że za każdy taki złotówkowy zakup ktoś inny płaci cenę wyższą niż tylko rabat na paragonie.