Lista zakupów
🛒

Lista jest pusta

Przeglądaj produkty →
📰 Aktualności· 3 min czytania

Ministra pracy rozmawia z pracownikami Biedronki i Dino – co może się zmienić?

KB

Redakcja Kody z Biedry

Opublikowano 23 kwietnia 2026

#biedronka#dino#praca w handlu

Co naprawdę usłyszeli pracownicy Biedronki i Dino od ministerstwa?

Czy ktoś z Was miał kiedyś okazję usłyszeć od szefa, że coś się polepszy – i naprawdę w to uwierzyć? Pracownicy największych polskich sieci, takich jak Biedronka czy Dino, pewnie mają w tym temacie sporo przemyśleń. Właśnie dlatego środowe spotkanie z Agnieszką Dziemianowicz-Bąk, obecną ministrą rodziny, pracy i polityki społecznej, odbiło się takim echem. Bo kiedy rząd spotyka się ze związkowcami z handlu, to nie jest to zwykła pogawędka przy kawie.

O co chodziło w tym spotkaniu?

Środa, Warszawa. Do stołu siadają przedstawiciele kilku dużych sieci handlowych (nie tylko spożywczych, choć to Biedronka i Dino najmocniej wybrzmiały w mediach). Związkowcy nie przyszli pogadać o pogodzie – lista ich postulatów była konkretna: lepsze warunki pracy, wyższe wynagrodzenia, mniej presji na wyniki. Tak, ten temat wraca jak bumerang, ale skoro w sieciach handlowych pracuje ponad pół miliona osób w Polsce, to nie jest to błaha sprawa.

Konkretne deklaracje z ust minister

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, znana z dość bezpośredniego stylu, nie owijała w bawełnę. Powiedziała wprost: rząd chce rozpocząć prace nad ustawą, która ma poprawić sytuację pracowników handlu. Co to znaczy w praktyce? M.in. lepsza ochrona przed mobbingiem, większy wpływ związków zawodowych na decyzje pracodawców, a także – i tu pewnie wielu wstrzymało oddech – powrót do pomysłu ograniczenia handlu w niedziele.

Brzmi poważnie, ale jednocześnie... ile już było takich obietnic? To pytanie zadawali sobie sami pracownicy. Ale nowością jest fakt, że deklaracje padły publicznie, przy obecności związków z różnych sieci, nie tylko jednej firmy. To trochę zmienia postać rzeczy.

Pracownicy Biedronki i Dino – jakie mają oczekiwania?

Co mówią związkowcy?

Przedstawiciele związków zawodowych nie kryli, że do tej pory dialog z sieciami bywał trudny. – Pracownicy skarżą się na niskie płace, braki kadrowe i presję na wyniki – wyliczają. Dla wielu osób praca w Biedronce czy Dino to nie jest etap przejściowy – to często główne źródło utrzymania rodziny. Nic dziwnego, że każda deklaracja poprawy jest przyjmowana z nadzieją, ale i z dużą dawką sceptycyzmu.

Ciekawe, że podczas spotkania pojawił się też temat nowych technologii i automatyzacji. Pracownicy pytali, czy wdrażanie kas samoobsługowych i robotyzacja nie odbije się na zatrudnieniu. Minister zapewniła, że priorytetem jest bezpieczeństwo miejsc pracy. Ale – i to warto podkreślić – nie padły żadne liczby, konkrety czy daty.

Handel w Polsce – czy zmieni się na lepsze?

Nie da się ukryć, że mamy dziś rynek pracownika, ale w handlu wciąż rządzi presja kosztowa. Sieci walczą o każdą złotówkę, co niestety często odbija się na warunkach pracy. Z jednej strony klienci oczekują niskich cen i świetnych promocji (swoją drogą, kto nie poluje na gazetki Biedronki?), z drugiej – pracownicy chcieliby po prostu zarabiać godnie i nie wyrabiać ponad normę.

Co dalej? Czy w Biedronce i Dino czeka nas rewolucja?

Na razie trudno o jednoznaczną odpowiedź. Po środowym spotkaniu są dwie rzeczy jasne: po pierwsze, temat warunków pracy w handlu wrócił na agendę rządu. Po drugie, związkowcy zamierzają pilnować, by nie skończyło się na pustych słowach. Jak będzie naprawdę? Czas pokaże.

Warto jednak śledzić, czy za tymi obietnicami pójdą realne zmiany. Jeżeli w najbliższych miesiącach pojawią się projekty ustaw i konkretne propozycje, być może kasjerki i kasjerzy z Biedronki czy Dino poczują, że ich głos naprawdę się liczy. Tymczasem codzienność wygląda jak zawsze: kolejki przy kasach, wieczne szukanie najlepszych okazji i nadzieja, że jutro w pracy będzie choć odrobinę łatwiej.