Lista zakupów
🛒

Lista jest pusta

Przeglądaj produkty →
📰 Aktualności· 4 min czytania

Szaleństwo cen masła w dyskontach: Biedronka, Lidl i Dino kuszą promocjami

KB

Redakcja Kody z Biedry

Opublikowano 8 maja 2026

#biedronka#masło#promocje

Masło za grosze? Tego jeszcze nie było w Biedronce i Lidlu

Kto by pomyślał, że to właśnie masło stanie się ulubionym bohaterem weekendowych zakupów? Od kilku dni w sieciach takich jak Biedronka, Lidl czy Dino można trafić na promocje, które jeszcze niedawno wydawały się nierealne. Kostka za mniej niż złotówkę? Brzmi jak żart, ale to się dzieje naprawdę – i to nie jest jednorazowy wybryk.

Biedronka rozdaje masło... prawie za darmo

Zacznijmy od Biedronki, bo to właśnie tu promocja wywołała największe zamieszanie. Od czwartku do soboty (7-9 kwietnia) masło można kupić za 88 groszy. Tak, dobrze czytasz – za niecałą złotówkę. Oczywiście, nie obyło się bez haczyków. Warunkiem jest posiadanie karty Moja Biedronka lub aplikacji, a także zakupy za minimum 75 zł. I tutaj uwaga: do tej kwoty nie wliczają się alkohol, papierosy, produkty dla niemowląt czy doładowania telefonów. Czyli trzeba trochę pokombinować, ale i tak trudno przejść obojętnie obok takiej okazji, zwłaszcza gdy regularna cena tej samej kostki to 5,99 zł.

Lidl nie pozostaje w tyle

Lidl zareagował natychmiast. W ten weekend (8-9 maja) również wyciągnął asa z rękawa: masło również za 88 groszy. Jest jednak limit – maksymalnie można kupić trzy kostki. Poza promocją, to wydatek rzędu 4,99 zł za sztukę. Z jednej strony – kto nie lubi oszczędzać, z drugiej – czy ktoś naprawdę wyjdzie tylko z trzema kostkami masła? Chyba nie o to chodzi w całej tej zabawie.

Dino podbija stawkę

Do wyścigu dołączyło też Dino. Tutaj promocje są podzielone: klasyczna kostka masła kosztuje 2,45 zł, ale tylko przy zakupie czterech sztuk. A jeśli ktoś ma ochotę na osełkę (270 g, 63% tłuszczu), to w tym przypadku cena schodzi do 93 groszy. Wybór jest, trzeba tylko dobrze rozplanować zakupy.

O co chodzi z tym masłem? Krótka refleksja o promocjach

Nie ma co się czarować – nikt nie rozdaje masła za darmo z dobroci serca. Dyskonty doskonale wiedzą, że taki produkt-wabik potrafi przyciągnąć do sklepu tłumy. Przecież skoro już i tak trzeba zrobić większe zakupy, łatwo dorzucić do koszyka coś jeszcze. Może drożdżówka do kawy, może ser żółty – a może nawet coś z wyższej półki, skoro już zaoszczędziliśmy na maśle?

W branży mówi się nawet o tzw. agresywnych promocjach. Sklepy idą na całość, bo wiedzą, że lojalny klient to skarb. W końcu, żeby skorzystać z takich cen, trzeba mieć kartę lojalnościową lub aplikację. To się opłaca wszystkim – klienci dostają masło za grosze, a sieci budują bazę stałych klientów i przy okazji sprzedają im inne produkty z wyższą marżą.

Czy tanie masło zostanie z nami na dłużej?

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz: ceny masła na giełdach czy w hurcie wcale nie są aż tak niskie, jak te, które widzimy na półkach. To znaczy, że dyskonty po prostu inwestują w promocje, licząc na zwrot w postaci większych zakupów. Czy to się sprawdzi? Czas pokaże, ale patrząc na kolejki przy kasach, można mieć przeczucie, że to nie ostatnia taka akcja.

Co ciekawe, podobne zjawiska widać też za granicą. Tam sieci również ścigają się na promocje, by przyciągnąć klientów, którzy coraz uważniej liczą każdą złotówkę. W Polsce ta rywalizacja nabrała jednak wyjątkowego tempa – i trudno się dziwić, skoro inflacja wciąż daje się we znaki.

Jak złapać najlepszą okazję? Kilka praktycznych porad

Zanim ruszysz do sklepu po tanie masło, warto pamiętać o kilku trikach:

  • Sprawdź, czy masz aktywną kartę lojalnościową lub aplikację (w Biedronce to absolutny must-have).
  • Zrób listę zakupów – promocja obowiązuje dopiero od 75 zł wydanych w Biedronce, więc lepiej nie zostawiać tego przypadkowi.
  • W Lidlu limit to trzy kostki – nie warto więc planować wielkich zapasów.
  • W Dino opłaca się kupić cztery kostki, by uzyskać najniższą cenę.
  • Uważaj na wyłączenia – nie każdy produkt wlicza się do wymaganej kwoty, szczególnie alkohol i papierosy.
I najważniejsze: nie kupuj na siłę tylko dlatego, że jest tanio. Promocje są świetne, ale tylko wtedy, gdy naprawdę potrzebujesz danego produktu.

Emocje wokół masła. Przypadek? Nie sądzę!

Nie ma co ukrywać, że taka wojna cenowa to nie tylko świetna okazja dla klientów, ale i niezły marketingowy show. W końcu o promocjach na masło mówią już nie tylko łowcy okazji, ale i zwykli konsumenci, którzy na co dzień nie śledzą gazetkowych nowinek. Sklepy wiedzą, jak wywołać efekt wow – a my, trochę chcąc, trochę nie, dajemy się w to wciągnąć.

Czy to źle? Niekoniecznie. Jeśli tylko potrafimy korzystać z promocji z głową, można naprawdę zaoszczędzić. Zwłaszcza teraz, gdy każdy grosz się liczy. A masło? Cóż, kto by pomyślał, że stanie się najgorętszym towarem tego sezonu!