Wyniki Biedronki na tle ostrożnych konsumentów. Co się dzieje w handlu?
Redakcja Kody z Biedry
Opublikowano 6 maja 2026
Biedronka pod lupą – wyniki, które zaskakują i... trochę uspokajają
Kto ostatnio nie zastanawiał się, czy kolejny wzrost cen w sklepie to już nowa norma, czy może jednak coś się zmienia? Biedronka, ulubiony dyskont milionów Polaków, właśnie pochwaliła się swoimi wynikami za pierwszy kwartał 2026 roku. Jest kilka liczb, które mogą zaskoczyć nawet tych, którzy codziennie polują na promocje i z wypiekami na twarzy czytają gazetki. Ale zanim przejdziemy do suchych danych, warto zadać sobie pytanie: czy rzeczywiście Polacy kupują mniej, czy po prostu nauczyli się ostrożniej podchodzić do wydatków?
Konsumenci na hamulcu – ostrożność zamiast rozrzutności
Z raportu Jeronimo Martins, właściciela Biedronki, wybrzmiewa jeden główny ton: ostrożność. Wojna, rosnące ceny paliw, niepewność gospodarcza – wszystko to sprawia, że nawet najbardziej zaprawieni w zakupowych bojach klienci oglądają każdą złotówkę z obu stron. Wpływ tych zawirowań widać wyraźnie na rynku spożywczym. Zamiast szaleć przy półkach, Polacy częściej niż kiedykolwiek szukają niskich cen, przecen i promocji – w sumie, kto się im dziwi?
Zresztą, jak pokazują liczby, Biedronka nie miała łatwego startu w 2026 roku. Sprzedaż całej sieci wzrosła o 3,6% i wyniosła 6,2 mld euro. To sporo, ale patrząc na wcześniejsze lata czy tempo wzrostu innych graczy, nie jest to spektakularny wynik. Warto dodać, że wskaźnik LFL (czyli sprzedaż w porównywalnych sklepach) podskoczył o 2,3%. Dla wielu to sygnał, że nawet jeśli klienci nie wydają fortuny na nowych otwarciach, to lojalność do sprawdzonego sklepu nadal się opłaca.
Deflacja w koszyku i walka o klienta
Inflacja żywności – czy można już odetchnąć?
Jeszcze niedawno inflacja była słowem odmienianym przez wszystkie przypadki. Tymczasem w przypadku Biedronki pojawia się zupełnie nowe zjawisko: deflacja w ich „koszyku”. Od września 2025 roku ceny żywności stopniowo spadają – w czwartym kwartale 2025 roku średnia inflacja wynosiła 2,8%, a w pierwszym kwartale 2026 już tylko 2,3%, by w marcu zejść do 2,1%. Z jednej strony to dobra wiadomość dla klientów, z drugiej – nieco większy ból głowy dla sieci, które muszą ostro walczyć o każdą złotówkę zostawioną przy kasie.
W raporcie podkreślono, że konkurencja na rynku była wyjątkowo intensywna, zwłaszcza przed Wielkanocą. Każdy, kto próbował wtedy zrobić większe zakupy, zapewne czuł na własnej skórze, że promocje i przeceny sypały się jak z rękawa. Ale czy taniejące produkty wystarczyły, by rozruszać popyt? Raczej nie. Polacy pozostali czujni, a to, co wrzucali do koszyka, było wynikiem przemyślanej kalkulacji, a nie impulsu.
Nowe sklepy i modernizacje – Biedronka nie zwalnia
Mimo trudnego otoczenia, Biedronka nie zamierza stać w miejscu. W pierwszych trzech miesiącach 2026 roku otworzyła 12 nowych sklepów (netto przybyły trzy placówki, bo część zamknięto lub zmodernizowano) i przeprowadziła aż 36 remontów już istniejących. W czasach, gdy każdy grosz się liczy, inwestycje tego typu świadczą o pewnej odwadze – albo o przekonaniu, że trzeba być blisko klienta, żeby nie przegapić żadnej szansy na zysk.
Nie bez znaczenia jest też to, że sieć trzyma w ryzach koszty. To właśnie dobra dyscyplina kosztowa oraz wzrost sprzedaży pozwoliły Biedronce podnieść EBITDA aż o 4,6% (do 482 mln euro), przy marży na poziomie 7,8%. Dla tych, którzy lubią liczby: rok wcześniej było to 7,7%. Niby niewielka różnica, ale w realiach handlu detalicznego każdy ułamek procenta to sporo pieniędzy.
Jeronimo Martins – mocny gracz nie tylko w Polsce
Biedronka to oczywiście największa gwiazda portugalskiego koncernu, ale Jeronimo Martins działa szerzej niż tylko na naszym rynku. W pierwszym kwartale 2026 roku cała grupa wypracowała 8,9 mld euro przychodu (wzrost o 6,3%), a zysk netto wyniósł 119 mln euro. Co ciekawe, ten ostatni był o ponad 6% niższy niż rok wcześniej. Z czego to wynika? Głównie z rosnących kosztów i jeszcze ostrzejszej walki o klienta we wszystkich krajach, w których działa firma.
EBITDA całej grupy podskoczyła o 8,4%, osiągając 572 mln euro, a marża EBITDA lekko się poprawiła – do 6,4%. Dla akcjonariuszy również pojawiła się dobra wiadomość: w maju wypłacona zostanie dywidenda w wysokości 0,65 euro na akcję, co w sumie daje 408,5 mln euro do podziału.
Co to oznacza dla klientów Biedronki?
Z jednej strony sieć nie przestaje inwestować i modernizować, więc można się spodziewać kolejnych ułatwień czy lepszych standardów zakupów. Z drugiej – ostrożność klientów i deflacja mogą oznaczać, że promocje i walka o niskie ceny będą jeszcze bardziej widoczne. Być może w najbliższych miesiącach klienci zyskają jeszcze więcej okazji, by zapełnić koszyk taniej. Ale nie łudźmy się – sieci handlowe nie są instytucjami dobroczynnymi, więc równowaga między cenami a zyskami nadal będzie dla nich priorytetem.
Wniosek? Warto być czujnym, śledzić promocje i nie dać się zwieść tylko niskiej cenie – bo liczy się też jakość, skład i to, na co naprawdę mamy ochotę. A Biedronka? Wygląda na to, że wciąż ma apetyt na więcej – nawet jeśli klienci chwilowo wolą trzymać portfele trochę szerzej zamknięte.