Lista zakupów
🛒

Lista jest pusta

Przeglądaj produkty →
📰 Aktualności· 4 min czytania

Biedronka pod presją: 10 żądań pracowników i tylko kilka dni na reakcję

KB

Redakcja Kody z Biedry

Opublikowano 29 stycznia 2026

#biedronka#praca w handlu#spór zbiorowy

Czy w Biedronce szykuje się przełom? Pracownicy stawiają jasne wymagania

No właśnie – kto z nas nie robił zakupów w Biedronce? Sklepy tej sieci wyrastają na każdym rogu, a ich pracownicy są praktycznie nieodłączną częścią naszego codziennego życia. Ale czy kiedykolwiek zastanawialiście się, jak wygląda ich praca „od kuchni”? Tym razem sprawa jest poważna – na stole pojawiło się 10 konkretnych żądań, a kierownictwo sieci ma zaledwie pięć dni na decyzję. Presja? To mało powiedziane.

Żądania, których nie da się zignorować

Pracownicy zrzeszeni w NSZZ „Solidarność” nie owijać w bawełnę. 27 stycznia przesłali do zarządu Biedronki oficjalną listę postulatów – i nie jest to lista na pokaz. Najważniejsze punkty? Podwyżka płac zasadniczych o 1 000 zł brutto dla każdego zatrudnionego, i to już od lutego. Brzmi odważnie, ale czy naprawdę zaskakuje? Początkujący kasjer zarabia dziś 4 850 zł brutto. W praktyce – minimalna krajowa. A przecież zakres obowiązków w tej pracy potrafi przyprawić o zawrót głowy.

Pracownicy chcą też zwiększenia liczby osób na zmianie, żeby nie musieć robić wszystkiego na raz. Zastanówcie się, ile razy widzieliście jedną osobę skanującą produkty, obsługującą kasę samoobsługową i jeszcze rozkładającą towar. Rzeczywistość sklepowa bywa bezlitosna.

Przeczytaj też: Biedronka przed świętami: protesty pracowników i wydłużone godziny pracy

Przeczytaj też: Biedronka pod presją: związkowcy walczą o podwyżki i lepsze warunki pracy

10 punktów, które mogą zmienić Biedronkę

Związkowcy domagają się:

  • Podwyżki wynagrodzeń zasadniczych wszystkich pracowników o 1 000 zł brutto od 1 lutego;
  • Większej liczby pracowników na zmianie (czyli po prostu lepszej obsady);
  • Stałej obsługi kas samoobsługowych, bez konieczności przerywania innych zadań;
  • Premii za obecność w pracy dla kierowników i ich zastępców – 500 zł brutto miesięcznie;
  • Premii miesięcznej dla pracowników lad mięsnych w wysokości 500 zł;
  • Bonu śniadaniowego o wartości 200 zł miesięcznie dla pracujących w systemie zmianowym;
  • Jasnych zasad przyznawania premii i likwidacji – ich zdaniem – niesprawiedliwego traktowania;
  • Ograniczenia nadmiernego obciążenia fizycznego;
  • Realnego dostosowania norm czasowych do faktycznych warunków pracy;
  • Możliwości informowania o działalności związkowej na tablicach ogłoszeń w sklepach.
Nie brzmi to jak lista nierealnych marzeń. To raczej katalog bolączek, z którymi zmaga się dziś niejedna osoba pracująca w handlu.

Praca w Biedronce – jak to wygląda od środka?

Można mieć wrażenie, że szefowie dużych sieci sklepów czasem nie do końca wiedzą, jak wygląda typowy dzień kasjera. Chwila na szybkie śniadanie? Zapomnij. Przerwa kawowa? Tylko jeśli nie ma kolejki. Z jednej strony mamy szeroko promowane podwyżki, z drugiej – realnie niewielkie zmiany na pasku wypłat. Ostatnia „podwyżka” zaproponowana przez zarząd to 150 zł brutto. Pracownicy kręcą głowami: „Taką kwotę trudno nazwać realnym wsparciem”.

To nie tylko kwestia pieniędzy. W wielu sklepach po prostu brakuje ludzi do pracy. Pracownicy robią wszystko naraz – obsługują klientów, wykładają towar, pilnują kas, ogarniają reklamacje. Trudno się dziwić, że pojawiają się głosy o nadmiernym obciążeniu i konieczności jasnego określenia norm czasowych.

Premie, bony, lepsze warunki – czy to się opłaca?

Z perspektywy klienta łatwo przeoczyć, ile wysiłku kosztuje utrzymanie porządku w sklepie i sprawna obsługa. Dla pracownika dodatkowa premia za obecność, bon śniadaniowy czy jasne zasady nagradzania to nie fanaberie, tylko ukłon w stronę realnych potrzeb. Może to właśnie takie małe rzeczy sprawią, że praca w Biedronce przestanie być kojarzona z ciągłym pośpiechem i stresem?

Co dalej? Pięć dni na decyzję

Teraz wszystko w rękach zarządu. Czasu jest mało – dokładnie pięć dni od momentu złożenia postulatów. Jeśli nie uda się wypracować kompromisu, formalne procedury sporu zbiorowego ruszą pełną parą. A to już nie są żarty – bo w tle mamy przecież nie tylko zarobki, ale i codzienne doświadczenia milionów klientów, którzy codziennie odwiedzają Biedronkę.

Handel w Polsce zmienia się na naszych oczach. Czy sieci supermarketów pójdą w stronę lepszych warunków pracy? Czy może czeka nas kolejna fala protestów w branży, która jest tak blisko nas wszystkich? Jedno jest pewne – tej sprawy nie da się zamieść pod dywan. Klienci, pracownicy, zarząd – wszyscy czekają na odpowiedź.