Lista zakupów
🛒

Lista jest pusta

Przeglądaj produkty →
📰 Aktualności· 4 min czytania

Biedronka pod presją: związkowcy walczą o podwyżki i lepsze warunki pracy

KB

Redakcja Kody z Biedry

Opublikowano 12 lutego 2026

#biedronka#podwyżki#praca w handlu

Czy praca w Biedronce naprawdę jest tak trudna?

Wielu z nas na co dzień robi zakupy w Biedronce. Szybka wizyta po pieczywo, warzywa, coś na obiad — niby rutyna, ale czy zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda życie po drugiej stronie lady? Bo właśnie teraz, w lutym 2026 roku, pracownicy tej największej sieci dyskontów w Polsce głośno mówią: czas na zmiany.

Negocjacje, które mogą zmienić oblicze handlu

Od 12 lutego w Centrum Partnerstwa Społecznego Dialog w Warszawie rozpoczęły się rozmowy pomiędzy związkami zawodowymi a zarządem Biedronki. Związkowcy nie owijają w bawełnę — żądają podwyżki wynagrodzenia o 1000 zł brutto miesięcznie dla każdego pracownika, zmian w systemie premiowym, a także końca pracy do godziny 22:00. Brzmi odważnie? Zdecydowanie. Zwłaszcza, że sprawa dotyczy ponad 85 tysięcy osób zatrudnionych w sieci.

Nic dziwnego, że atmosfera jest gorąca. Pracodawca już na wstępie próbował ograniczyć liczbę uczestników ze strony związkowej. Ekspert, prawnik, przedstawiciele — wszyscy mają być obecni, żeby rozmowy były uczciwe i transparentne. Jeśli zabraknie miejsca na dialog, łatwo przewidzieć, że napięcie tylko wzrośnie.

Czego domagają się pracownicy?

Postulatów jest dokładnie dziesięć, a każdy z nich dotyka praktycznych aspektów codziennej pracy. Oprócz wspomnianej już podwyżki, związkowcy chcą:
  • 500 zł brutto miesięcznie nagrody za obecność dla kierowników i ich zastępców,
  • 500 zł dodatku dla pracowników lad mięsnych,
  • miesięcznych okresów rozliczeniowych czasu pracy (zgodnie z Kodeksem pracy),
  • większych zespołów w sklepach,
  • stałej obsady kas samoobsługowych,
  • zamykania sklepów najpóźniej o 22:00,
  • kuponu na posiłki dla pracowników zmianowych (200 zł miesięcznie),
  • czytelnych pasm płacowych — bo kto nie chciałby wiedzieć, jak naprawdę wygląda jego wynagrodzenie?
  • prawa związków do publikacji informacji na tablicach w sklepach i centrach dystrybucyjnych.
Wszystko to ma obowiązywać od 1 lutego 2026 roku. Jeśli zarząd nie pójdzie na ustępstwa, związkowcy zapowiadają uruchomienie procedur przewidzianych w ustawie o sporach zbiorowych. To nie są więc tylko grzeczne prośby — to konkretne żądania, z których mogą wyniknąć realne konsekwencje.

Przeczytaj też: Biedronka przed świętami: protesty pracowników i wydłużone godziny pracy

Przeczytaj też: Biedronka pod presją: 10 żądań pracowników i tylko kilka dni na reakcję

Dlaczego teraz?

Biedronka rośnie jak na drożdżach. Na koniec 2025 roku sieć liczyła 3882 sklepy w całej Polsce — to aż o 152 więcej niż rok wcześniej. Powierzchnia handlowa przekroczyła 2,79 mln mkw, a sprzedaż wzrosła o 5,9% w złotówkach (i o 7,5% w euro), osiągając 25,34 miliarda euro. Te liczby robią wrażenie — zwłaszcza jeśli zestawimy je z ciężką pracą, jaką każdego dnia wykonują tysiące osób na sklepowych salach.

Czy to oznacza, że pracownicy powinni automatycznie liczyć na lepsze warunki? To pytanie, które zadaje sobie coraz więcej osób. Bo im większa firma, tym większa odpowiedzialność za ludzi, którzy ją napędzają.

Praca w handlu — wyzwania i codzienność

Dla wielu praca w Biedronce to nie tylko sposób na utrzymanie, ale też niekończąca się lista wyzwań. Długie godziny, presja, konieczność obsługi coraz większej liczby klientów, często bez wystarczającej obsady. Czy łatwo jest pracować do późna, kiedy ostatni klient wpada tuż przed zamknięciem?

Zmiana godzin pracy to jeden z najgorętszych tematów. Pracownicy chcą kończyć zmianę najpóźniej o 22:00. Być może niektórzy klienci będą musieli przeorganizować swoje zakupy, ale z perspektywy pracownika to prawdziwa ulga — czas na odpoczynek, rodzinę, zwyczajną regenerację.

Co z tego wynika dla klientów?

Czy klienci odczują zmiany? Pewnie tak, szczególnie jeśli sklepy będą zamykane wcześniej. Ale może warto spojrzeć na to z drugiej strony. Kiedy obsługa jest zadowolona, mniej przemęczona, po prostu lepiej pracuje. To przekłada się na jakość, uprzejmość i sprawność obsługi. Nikt nie lubi kupować w sklepie, gdzie wszyscy są na skraju wytrzymałości.

Związkowe postulaty — czy to początek szerszej rewolucji?

Jeśli Biedronka pójdzie na ustępstwa, mogą ruszyć lawiny. Inne sieci handlowe pewnie będą musiały się dostosować, żeby nie zostać w tyle. Pracownicy coraz odważniej domagają się nie tylko godziwego wynagrodzenia, ale też realnej poprawy warunków. W końcu handlowcy to nie tylko trybiki w wielkiej maszynie — to ludzie, którzy każdego dnia sprawiają, że zakupy są możliwe.

Czy to już początek nowej ery w polskim handlu? Czas pokaże. Na razie oczy wszystkich są zwrócone na Biedronkę i jej zarząd — bo od tych negocjacji może zależeć naprawdę wiele.