Biedronka: pracownicy żądają podwyżek i zmian w organizacji sklepów
Redakcja Kody z Biedry
Opublikowano 30 stycznia 2026
Biedronka pod presją – czy nadchodzi rewolucja w polskim handlu?
Wyobraź sobie zwykły wtorek. Idziesz do Biedronki, bo skończyło się mleko, a przy okazji chcesz złapać promocję na ulubione przekąski. Wydaje się, że wszystko działa jak zwykle – kasjerzy szybko obsługują kolejki, panie z lady mięsnej doradzają, co najlepiej wrzucić do koszyka. Ale czy na zapleczu jest tak spokojnie, jak na sali sprzedaży? W ostatnich dniach atmosfera w Biedronce robi się naprawdę gorąca. Pracownicy nie tylko domagają się podwyżek, ale żądają konkretnych zmian, które mogą wywrócić codzienność sklepów do góry nogami.
Sprawdź aktualne najlepsze przeceny w Biedronce.
O co walczą pracownicy Biedronki?
Związkowcy z Solidarności ewidentnie powiedzieli „dość”. 27 stycznia wysłali do zarządu Jeronimo Martins Polska pismo z żądaniami, które – jeśli zostaną spełnione – mogą mocno wpłynąć na sposób funkcjonowania sklepów. Najgłośniejszy postulat? Podwyżka wynagrodzenia zasadniczego o 1000 zł brutto dla każdego pracownika, i to już od lutego. Trudno nie przyznać, że brzmi to jak prawdziwa rewolucja. Ale na liście znalazło się znacznie więcej punktów.
Przeczytaj też: Biedronka pod lupą związkowców – czy czekają nas zmiany w wynagrodzeniach?
Przeczytaj też: Związkowcy chcą 1000 zł podwyżki w Biedronce – co dalej z pracą w sieci?
Pracownicy chcą między innymi:
- wprowadzenia miesięcznych okresów rozliczeniowych czasu pracy,
- zwiększenia liczby osób w obsadzie sklepów,
- stałej obsady kas samoobsługowych,
- zamykania sklepów najpóźniej o 22.00,
- kuponów na posiłki dla pracujących zmianowo (200 zł miesięcznie),
- nagród za obecność dla kierowników i ich zastępców (500 zł miesięcznie),
- premii dla pracowników lady mięsnej (500 zł miesięcznie),
- czytelnych pasków płacowych,
- możliwości informowania o związkach zawodowych na sklepowych tablicach.
Ile zarabia się w Biedronce? Liczby, które zaskakują
Można się zdziwić, jak zmieniły się pensje w tej sieci. Od stycznia 2024 r. pracownicy z minimum trzyletnim stażem mogą liczyć na podstawowe wynagrodzenie od 5450 do 5900 zł brutto. Jeśli doliczyć premie, całkowita pensja może wynosić od 5950 do 6400 zł brutto. Z kolei sprzedawcy-kasjerzy na start mają od 5300 do 5650 zł brutto, a z dodatkami – od 5800 do 6150 zł brutto.
Niby nieźle, ale związkowcy nie są zadowoleni. Ostatnia podwyżka – 150 zł brutto – została uznana za symboliczną, wręcz niewidoczną w domowym budżecie. Trudno się dziwić, bo inflacja skutecznie zjada nawet większe podwyżki, a realne koszty życia rosną szybciej niż pensje. Czy 1000 zł więcej zrobi różnicę? Dla wielu – zdecydowanie tak.
Co zmieniłoby się dla klientów?
Z punktu widzenia zwykłego klienta, niektóre postulaty wydają się wręcz... wygodne. Gdyby sklepy były zamykane najpóźniej o 22.00, nie byłoby tych niekończących się zmian nocnych. Stała obsada kas samoobsługowych to mniej frustracji, gdy „nagle coś nie działa”. Więcej pracowników na sklepie – to szybsza obsługa, porządniejsza ekspozycja, mniej bałaganu przy promocjach. A przecież każdy z nas widział sytuacje, gdy jedna osoba biega od lady mięsnej do kas, próbując ogarnąć wszystko naraz.
Czy mamy do czynienia ze sporem zbiorowym?
Związkowcy dali zarządowi Biedronki tylko 5 dni na reakcję. Jeśli żądania nie zostaną uwzględnione, formalnie rozpocznie się spór zbiorowy. To nie jest coś, co przechodzi bez echa – już sama groźba takiego sporu może sprawić, że sieć zacznie poważniej traktować oczekiwania pracowników. Przypomnijmy, że podobne sytuacje miały miejsce w innych sieciach – czasem kończyły się kompromisem, czasem protestem.
Praca w handlu – codzienne wyzwania
Handel detaliczny to nie tylko promocje i kolejki, ale często praca na maksimum możliwości fizycznych i psychicznych. Zmiany, skomplikowane grafiki, presja na wyniki – to wszystko sprawia, że nawet pozornie wysoka pensja nie zawsze jest wystarczającym powodem do zadowolenia. Zresztą, sam się zastanów: czy 10 godzin na nogach, w biegu między półkami, jest warte mniej niż praca za biurkiem?
Czego możemy się spodziewać?
Czy Biedronka pójdzie na rękę pracownikom? Czas pokaże. Ale jedno jest pewne: sieć, która przez lata była symbolem tanich zakupów, coraz częściej staje się areną walki o godne warunki pracy. Klienci chcą wygody, pracownicy oczekują szacunku i uczciwych zarobków. To nie jest konflikt, który można zamieść pod dywan.
Może czas spojrzeć na codzienne zakupy z nowej perspektywy? Kto wie, czy już za kilka tygodni nie zobaczymy w Biedronce zmian, o których dziś głośno dyskutują pracownicy – i związkowcy.