Lista zakupów
🛒

Lista jest pusta

Przeglądaj produkty →
📰 Aktualności· 4 min czytania

Hałas od Biedronki na Bielanach – mieszkańcy kontra szybkie zakupy i Glovo

KB

Redakcja Kody z Biedry

Opublikowano 16 lutego 2026

#biedronka#glovo#bielany

Hałas od Biedronki na Bielanach – mieszkańcy kontra szybkie zakupy i Glovo

Kiedy zakupy stają się problemem, a nie ułatwieniem

Wyobraź sobie: kupujesz mieszkanie w nowym bloku na warszawskich Bielanach. Okolica zapowiada się świetnie – zielono, spokojnie, blisko do centrum, a na parterze mają być jakieś usługi. Może piekarnia, może kawiarnia… Żyć, nie umierać! Tyle że rzeczywistość czasem potrafi zaskoczyć. I to nie zawsze pozytywnie. Tak właśnie czują się mieszkańcy ulicy Oczapowskiego, którym przyszło codziennie mierzyć się z czymś, czego na pewno nie wpisali w swoje marzenia o własnych czterech ścianach: permanentnym hałasem.

Biedronka Biek i Glovo – wygoda, która boli

Na parterze ich budynku od 2021 roku działa mikromagazyn Biedronka Biek. Punkt ten obsługuje ekspresowe zamówienia z Glovo – te same, które pewnie niejeden z nas kliknął w aplikacji, gdy zabrakło mleka albo zachciało się czegoś na szybko. Mało kto się jednak zastanawia, jak wygląda taka wygoda od kuchni, a raczej – od zaplecza.

Przeczytaj też: Biedronka Biek na Bielanach: hałas, Glovo i codzienne zmagania mieszkańców

Przeczytaj też: Biedronka testuje e-Portfel: zwrot kaucji za butelki łatwiejszy niż myślisz

W Warszawie usługa działa od 7 rano do 2 w nocy. Siedem dni w tygodniu. Przez cały rok. I choć sama Biedronka chwali się, że takich punktów ma już około 30 w 13 miastach Polski, to właśnie ten na Bielanach znalazł się pod ostrzałem. Dosłownie i w przenośni, bo hałas jest tutaj nieodłącznym elementem życia codziennego.

Skąd ten hałas? Trochę logistyki…

Najpierw poranne dostawy. Ciężarówka z towarem, potem rozładunek – nie ręcznie, tylko za pomocą wózka widłowego, który wjeżdża wprost do lokalu. Kto mieszkał kiedyś nad sklepem, ten wie, że taki sprzęt wydaje naprawdę charakterystyczny, głośny dźwięk. Dla niektórych to jak budzik, którego nie da się wyłączyć. Najpierw dostawy były o 6 rano (słabo!), potem przesunęli na 7, a ostatnio na 8. Ale dla wielu to wciąż za wcześnie, zwłaszcza gdy człowiek chciałby w weekend poleżeć trochę dłużej.

Dźwięki rozchodzą się po wszystkich piętrach. Dzieci budzą się wcześniej niż trzeba, dorośli są niewyspani, a frustracja narasta. To nie jest ten rodzaj „żywego miasta”, o jakim marzą mieszkańcy nowych osiedli.

Kurierzy Glovo – ruch bez końca

Gdy już towar jest na miejscu, zaczyna się drugi akt tego miejskiego spektaklu. Skutery, rowery, samochody – kurierzy Glovo odbierają kolejne zamówienia. Ktoś ma ochotę na świeże bułki, inny zamawia napoje. W teorii wszystko gra, ale w praktyce oznacza to, że pod lokal podjeżdża pojazd za pojazdem. Czasem co 10 minut. Latem, gdy człowiek marzy o spokojnej kawie na balkonie, zamiast ptaków słychać warkot silników i trzask drzwi.

Do tego dochodzą głośne rozmowy, muzyka z telefonów, a nawet dym papierosowy, który potrafi wlecieć do mieszkania. Jasne, można zamknąć okna – tylko po co wtedy mieć balkon? Mieszkańcy czują się trochę jak na niekończącym się festiwalu, tylko że zamiast dobrej muzyki mają playlistę z kurierami w roli głównej.

Czy można coś z tym zrobić?

Niektórzy powtarzają: „miasto to nie wieś, trzeba się przyzwyczaić”. Ale czy naprawdę każdy ma ochotę żyć w rytmie firm logistycznych? Mieszkańcy Bielan przekonują, że lokale na parterze miały być przeznaczone na działalność nieuciążliwą. Chyba nikt nie zakładał, że przez większość doby miejsce będzie żyć własnym, dość głośnym życiem.

Część sąsiadów zaczęła szukać rozwiązań. Pisali pisma, rozmawiali z zarządcą, sugerowali przesunięcie godzin dostaw. Póki co, niewiele się zmieniło. A punkt Biedronki Biek działa w najlepsze – przynajmniej jeśli chodzi o biznes.

Szybkie zakupy – czy zawsze warto?

Nie ma co ukrywać: usługi typu Glovo czy szybkie markety są wygodne. Kto nie skorzystałby z opcji zakupów „na już”, zwłaszcza gdy pogoda nie zachęca albo czasu brak? Ale każdy kij ma dwa końce. Tam, gdzie zysk dla jednych, tam często uciążliwości dla innych. Warto się nad tym zastanowić, zanim klikniemy kolejne „zamów”.

Mieszkać nad sklepem – plusy i minusy

Nie chodzi tylko o Biedronkę. W całej Polsce coraz więcej marketów, sklepów convenience i mikromagazynów powstaje w parterach nowych bloków. Mieszkańcy doceniają bliskość zakupów, ale czasem płacą za to wysoką cenę: hałas, ruch, brak prywatności. Jeśli ktoś rozważa zakup mieszkania nad lokalem usługowym, dobrze, żeby przed podpisaniem umowy sprawdził, co dokładnie tam powstanie – i jakie są plany najemców.

A może po prostu czasem lepiej zejść na dół po bułki, zamiast zamawiać je przez aplikację? Dla własnego spokoju – i spokoju sąsiadów.