Lista zakupów
🛒

Lista jest pusta

Przeglądaj produkty →
📰 Aktualności· 5 min czytania

Napięcie w Biedronce: co czeka pracowników i klientów sieci?

KB

Redakcja Kody z Biedry

Opublikowano 16 lutego 2026

#biedronka#praca#związki zawodowe

Napięcie w Biedronce: co czeka pracowników i klientów sieci?

Trudny czas dla pracowników Biedronki

Biedronka. Sieć, którą zna chyba każdy, kto robi zakupy w Polsce. Zawsze tłoczno, promocje kuszą, a kasjerki uwijają się jak w ukropie. Ale tuż za kulisami tych codziennych scen rośnie napięcie – i to nie tylko wśród klientów polujących na tanie truskawki czy świeże bułki. W ostatnich dniach pracownicy sieci zaczęli otwarcie mówić o problemach, które narastają od miesięcy.

Sprawdź aktualne najlepsze przeceny w Biedronce.

Rozmowy z zarządem, czyli jak długo potrwa spotkanie?

W środę, punktualnie o 15:00, rozpoczęły się negocjacje między przedstawicielami pracowników a zarządem Biedronki. Temat – spór zbiorowy. Przewodnicząca związkowców „Solidarności”, Gabriela Kaim, nie ukrywa, że emocje są wysokie. Nikt nie wie, jak długo potrwa spotkanie – sala wynajęta tylko na godzinę. To chyba mało, by rozwiązać tak skomplikowane problemy. Pracownicy mają swoje oczekiwania, zarząd milczy. Przecież nikt nie lubi pracować w atmosferze niepewności. Czy coś się zmieni? To pytanie, które zadają sobie nie tylko zatrudnieni w sieci, ale też klienci, którzy widzą, jak obsługa bywa coraz bardziej zmęczona.

Przeczytaj też: Biedronka: pracownicy żądają podwyżek i zmian w organizacji sklepów

Przeczytaj też: Biedronka pod lupą związkowców – czy czekają nas zmiany w wynagrodzeniach?

O co walczą związkowcy w Biedronce?

Na stole negocjacyjnym leży dziesięć konkretnych postulatów. Główna sprawa – podwyżki. Związkowcy chcą, by od 1 lutego 2026 r. każdy pracownik dostał 1000 zł brutto więcej na miesiąc. Przy obecnych kosztach życia, to kwota, która robi różnicę. Ale to nie wszystko.

Lista żądań pracowników:

  • 1000 zł brutto podwyżki miesięcznie dla wszystkich zatrudnionych od lutego 2026 r.
  • 500 zł brutto nagrody za obecność dla kierowników i ich zastępców.
  • 500 zł brutto premii dla pracowników lad mięsnych.
  • Miesięczne okresy rozliczeniowe czasu pracy, zgodnie z Kodeksem pracy.
  • Większa obsada sklepów – bo zadań przybywa, a rąk do pracy brakuje.
  • Stała obsada kas samoobsługowych. Bo „samoobsługowe” często znaczy „obsługiwane przez kasjera” – zwłaszcza, gdy klient kupuje alkohol.
  • Praca bez otwierania sklepów po 22:00.
  • Kupon śniadaniowy/lunchowy o wartości 200 zł miesięcznie dla pracowników zmianowych.
  • Czytelne paski płacowe, których składniki wynagrodzenia nie będą już tajemnicą.
  • Prawo związków do umieszczania informacji na tablicach w sklepach i centrach dystrybucyjnych.
Czy to dużo? Dla osób, które codziennie muszą obsłużyć setki klientów, pracować w zmiennych godzinach i mierzyć się z coraz większymi oczekiwaniami – raczej nie.

Dlaczego te postulaty są ważne?

Biedronka zatrudnia około 85 tys. osób w całej Polsce. Sieć jest jednym z największych pracodawców, ale konkurencja nie śpi. Związkowcy zwracają uwagę, że stawki w innych dużych sieciach handlowych bywają wyższe. To nie tylko kwestia pieniędzy – to też walka o godne warunki pracy. Gdy słyszę od pracowników, że muszą „skakać” od jednej kasy samoobsługowej do drugiej, by pomóc klientom, bo system nie jest tak samodzielny, jak się wydaje – trudno nie współczuć. Praca w handlu to nie jest spacerek.

Kasy samoobsługowe: wygoda czy nadmierne obciążenie?

Kas samoobsługowych w Biedronce przybywa, ale obsługa tych stanowisk to nie tylko „klik-klik” klienta. Gdy ktoś chce kupić alkohol, nagle trzeba podejść, sprawdzić dowód, zatwierdzić transakcję. Zamiast oszczędności czasu – dodatkowy stres dla pracowników. Związkowcy chcą, by przy każdym takim stanowisku była stała osoba do obsługi. Jeśli to się nie zmieni, praca w sklepie będzie coraz trudniejsza.

Czy grozi nam strajk?

Z punktu widzenia klienta – to pytanie, które pojawia się coraz częściej. Związkowcy nie deklarują, ilu pracowników mogłoby przystąpić do protestu, jeśli nie uda się dojść do porozumienia. Ale patrząc na skalę zatrudnienia, nawet niewielki strajk może sparaliżować codzienne zakupy. W ostatnich tygodniach widać, że pracownicy są zdeterminowani. Nikt nie chce pracować za „darmo” – zwłaszcza, gdy ceny rosną, a obowiązków przybywa.

Co może się zmienić dla klientów?

Klienci Biedronki rzadko zastanawiają się, co dzieje się za ladą. Ale jeśli postulaty zostaną spełnione, możemy spodziewać się bardziej wypoczętej obsługi, sprawniejszych kolejek i – kto wie – może i lepszych promocji. Z drugiej strony, jeśli sieć zdecyduje się na podwyżki, ceny produktów mogą wzrosnąć, by pokryć rosnące koszty. To klasyczny dylemat – płacimy więcej, ale obsługa jest lepsza. Czy jesteśmy na to gotowi?

Praca po godzinach i kupony śniadaniowe – codzienność w handlu

Otwarte sklepy po 22:00? Dla wielu osób to norma, ale związkowcy chcą skończyć z tym zwyczajem. Praca zmianowa, szczególnie na nocnej zmianie, jest wyczerpująca. Kupon śniadaniowy czy lunchowy to drobny gest, ale dla pracowników, którzy często nie mają czasu na przerwę, może być sporym udogodnieniem. Takie rozwiązania stosują już niektóre firmy – pytanie, czy Biedronka pójdzie tym tropem.

Transparentność wynagrodzeń – co jest na pasku?

Jednym z postulatów jest czytelny pasek płacowy. W praktyce oznacza to, że każdy pracownik będzie dokładnie wiedział, za co i ile dostał. Brzmi prosto, ale w wielu firmach to wciąż temat tabu. Przejrzystość finansowa to podstawa – nie tylko w handlu.

Kiedy decyzje? Co przyniesie przyszłość?

Negocjacje trwają, ale nikt nie spodziewa się szybkiego rozwiązania. Zarząd sieci na razie milczy, a pracownicy czekają. Jeśli nie uda się dojść do porozumienia, możemy być świadkami strajków – choć na razie to tylko domysły. Warto śledzić, co dzieje się w Biedronce, bo to nie tylko problem jednej firmy. To sygnał, że w polskim handlu rośnie napięcie, a pracownicy nie zamierzają dłużej milczeć.

Czy Biedronka straci klientów?

Trudno przewidzieć, jak zareagują klienci, jeśli ceny wzrosną lub obsługa będzie mniej dostępna. Jedno jest pewne – nikt nie lubi wchodzić do sklepu, w którym atmosfera jest napięta. Związki zawodowe pokazują, że potrafią walczyć o swoje. Teraz piłka jest po stronie zarządu.

Czy praca w Biedronce stanie się lżejsza? Czy ceny produktów wzrosną? Odpowiedzi na te pytania poznamy zapewne w najbliższych tygodniach. Ale jedno już wiadomo: codzienne zakupy mogą stać się nie tylko tematem rozmów przy kasie, ale i poważnym tematem ogólnopolskiej debaty.