Mysz w Biedronce? Zaskakujący widok przy stoisku z ciastkami
Redakcja Kody z Biedry
Opublikowano 5 lutego 2026
Szokujące odkrycie w Biedronce – mysz w gablocie z drożdżówkami
Nie ma to jak szybki poranny wypad do sklepu po świeże drożdżówki. Przeważnie liczymy na aromat, ciepło wypieków i może nawet miłą obsługę. Ale życie, jak wiadomo, potrafi zaskoczyć. I to nie zawsze pozytywnie. Taki właśnie niespodziewany zwrot akcji spotkał klientów jednej z Biedronek w Baninie na Kaszubach. W gablocie, tuż obok kuszących drożdżówek z budyniem, ktoś już sobie ucztował. Tylko że nie był to klient z koszykiem, a... mysz.
Mieszkańcy Banina przecierali oczy ze zdumienia
Niecodzienny widok – mysz zajadająca się ciastkiem na oczach klientów – stał się tematem rozmów nie tylko wśród mieszkańców Banina. Bo przyznajmy, kto spodziewa się gryzonia w nowym markecie? Sklep powstał zaledwie kilka lat temu, a mimo to, jak się okazuje, nie wszystko jest pod kontrolą. Jedna z klientek, która uwieczniła całe zajście, przyznała, że obsługa była w tym czasie niewidoczna. Kasjerka, jedyna dostępna osoba, była zajęta przy stanowisku. Trudno winić ją za wszystko, ale nie da się ukryć – sytuacje takie jak ta potrafią skutecznie odebrać apetyt.
Nagrania w sieci i reakcje klientów
W dobie mediów społecznościowych takie historie szybko obiegają internet. Filmik z myszą pałaszującą drożdżówkę pojawił się m.in. na platformie X (dawniej Twitter). Komentarze? Różne. Od śmiechu przez niedowierzanie, aż po oburzenie. Z jednej strony – to tylko mysz, z drugiej – mówimy przecież o miejscu, w którym kupujemy jedzenie. Wielu klientów zaczęło się zastanawiać, jak często takie sytuacje mają miejsce, tylko nikt ich nie zauważa.
Przeczytaj też: Brakuje jajek w sklepach? Sprawdzamy, co szykuje Biedronka i konkurencja
Przeczytaj też: Biedronka bije rekordy: ile pieniędzy zostawiamy w dyskontach?
Czy to odosobniony przypadek?
Podobne sytuacje w innych sklepach
Wbrew pozorom, nie jest to pierwszy raz, kiedy mysz pojawiła się w strefie wypieków dużej sieci. Rok temu, niemal o tej samej porze, zdjęcia gryzonia siedzącego na pieczywie w Biedronce przy ul. Konopnickiej w Ostrowie Wielkopolskim obiegły internet. Efekt? Szybka interwencja sanepidu, kontrola i oczywiście... kara dla sklepu. Czy to coś zmieniło? Cóż, jak widać, problem wcale nie jest taki łatwy do wyeliminowania.
Skąd biorą się takie incydenty?
Pewnie niejedna osoba zada sobie pytanie: jak to możliwe, że w sklepie pojawia się mysz? Odpowiedź jest prozaiczna. Sklepy, zwłaszcza te z pieczywem i słodkościami, to dla gryzoni prawdziwy raj. Wystarczy niewielka szczelina, zapomniana kruszyna ciasta i już mamy gościa na gapę. Im większy ruch w sklepie, tym trudniej zapanować nad każdym zakamarkiem. A gryzonie są sprytne, szybkie i... mają świetny węch.
Co robić, gdy trafimy na takie "niespodzianki"?
Praktyczne rady dla klientów
- Jeśli zauważysz mysz lub inne szkodniki w sklepie, zgłoś sytuację obsłudze. Nawet jeśli wydaje się zajęta.
- Nie kupuj produktów, które mogły mieć kontakt z gryzoniem.
- Zrób zdjęcie lub nagranie – to może pomóc w interwencji służb sanitarnych.
- Po powrocie do domu, jeśli już coś kupiłeś, dokładnie obejrzyj pieczywo czy ciastka przed zjedzeniem.
Dla sklepów – słowo na przyszłość
Trzeba przyznać, że w nowoczesnych marketach standardy higieny są coraz wyższe, ale jak widać, nie ma systemu idealnego. Regularne przeglądy, zabezpieczenia techniczne i szybkie reagowanie na sygnały od klientów to podstawa. W przeciwnym razie nawet najnowszy sklep może paść ofiarą małego, ale upartego gościa.
Biedronka pod lupą – czy możemy czuć się bezpiecznie?
Nie ma sensu demonizować jednego sklepu, bo podobne sytuacje mogą zdarzyć się wszędzie – w piekarni, w osiedlowym warzywniaku czy nawet w ekskluzywnych delikatesach. Jednak sieci takie jak Biedronka, które odwiedzają miliony Polaków, mają szczególną odpowiedzialność. To właśnie na ich półkach codziennie lądują nasze bułki i ciasta. Chcielibyśmy mieć pewność, że są bezpieczne.
Czy po takim incydencie klienci stracą zaufanie do Biedronki? Raczej nie, bo dla większości takie sytuacje to rzadkość. Ale na pewno wielu z nas następnym razem zerknie do gabloty z ciastkami nieco uważniej. Może to dobrze – czujność zawsze w cenie.
Historia z Banina to nie pierwszy i pewnie nie ostatni taki przypadek. Jedno jest pewne: mysz w gablocie z drożdżówkami to widok, który trudno będzie zapomnieć. A może to po prostu kolejny dowód na to, że nawet w XXI wieku życie – to wielkie i to zupełnie malutkie – potrafi zaskoczyć nas tam, gdzie najmniej się tego spodziewamy.